Jechaliśmy sobie lokalną szosą,
pięknie otoczoną sporymi jesionami (spokojnie, już nadeszła nowoczesność, i powoli wszystkich przydrożnych dawców cienia
wyrabują, u nas latoś zaczęli; niech-że tylko przyjdzie tylko
śnieżna zima, nikt drogi nie znajdzie) gdy wyprzedził nas
niestosujący się do ogólnie przyjętych zasad zachowania na drodze
(o przepisach ruchu drogowego nawet nie wspominam) lepszej klasy dość
wysoko zawieszony samochód. To się chyba SUV nazywa, takie ni to,
ni sio (coś jak warszawska Syrenka, pół-baba, pół-ryba, ani nie
zjesz, ani... ech).
- O, bamber jeden – skwitowała szybko
oddalającego się Mama.
Fakt, auto miało numery rejestracyjne
rodem z Wielkopolski (wschodniej, do której mamy rzut beretem, jemy
zupę repetę, pyzy na parze i gziczkę, zamiast pyr mogą jednak być
ziemniaki), ale kierowca raczej nie był przedstawicielem tej grupy
etnicznej. Ot, po prostu u nas słowo bamber oznacza buca. Takiego,
wiecie, co to wywyższa się ponad sąsiadów, nie przesadnie
uczestniczy w życiu wsi, a do tego – at last but not the least –
jest chytry. I skąpy. Ale bardziej chytry. Czasem jest też
pozbawionym sumienia i nastawionym na zysk badylarzem.
| Ziemie Księstwa Sieradzkiego bamberskim osadnictwem niedotknięte |
Wzięło
się to stąd, że prawdziwi Bambrzy (będę ich pisał wielką
literą, dla odróżnienia od tego pejoratywnego określenia),
przybysze z Zachodu, faktycznie początkowo niezbyt integrowali się
z autochtonami, do tego mając nieco wyższą kulturę agrarną
faktycznie zostawali najbogatszymi gospodarzami w okolicy. Do nas
miast tego XVIII-wiecznego osadnictwa dotarły tylko plotki, i tak
Bambrzy zostali bambrami. Dziś potomkowie tych osadników całkowicie
się zintegrowali (stąd może to moje określenie grupa etniczna
jest nieco na wyrost) z wielkopolskim społeczeństwem, choć, co
miłe, zachowali własne tradycje, a pomnik Bamberki od jakiegoś
czasu uświetnia poznański rynek - w końcu to podpoznańskie wioski przyjęły, jak się szacuje, około 1000 przesiedleńców. Przyjąć mogły, bo po wojnach i zarazach czasów saskich były nieco wyludnione.
![]() |
| Poznań - Stary Rynek |
Skąd zaś owi Bambrzy się
wzięli? Ano, jak nazwa wskazuje – z Bambergu, starego
frankońskiego miasta, dzisiaj leżącego w Wolnym Państwie
Bawarskim (ukłon dla bawarskich independystów; nie tylko Katalonia
czy Padania chciałyby być niepodległe). Konkretniej z rolniczych
jego okolic (to nie jedyna grupa z Zachodu która tworzy współczesny
polski Naród, po Olędrach zostały już chyba tylko nazwy lokalne,
ale karpaccy Głuchoniemcy czy Wilamowiczanie dalej pielęgnują
swoje tradycje, a bywa, że i język – to całkiem sympatyczne
pamiętać skąd się jest).
| Bamberg |
Miasto Bamberg znane jest z jednej
siedmiu cesarskich katedr (widziałem do tej pory jeszcze tą
pierwszą, w Akwizgranie, oraz we Frankfurcie nad Menem) i najwyższej
w Niemczech konsumpcji piwa (nasi Bambrzy jakoś się tak nie
upijali, więc może dlatego opuścili rodzinne strony). Rothenburg
ob der Tauber to winna Frankonia, może i dobrze, bo 3,5 litra piwa
duszkiem to by największy burmistrz pijak nie wydoił.
![]() |
| Cesarska katedra w Bambergu |
Założona
na górującym nad okolicą wzgórzu miała jedno zadanie –
chrystianizować okolicznych Słowian. Tak, dobrze W. Sz. Czytelnik
widzi, w IX wieku Frankonia pełna była osadnictwa słowiańskiego.
Do dziś zresztą zdumiewa ilość słowiańskich nazw miejscowych w
północnej Bawarii. O tym, że byłe NRD zamieszkiwały całkiem
potężne plemiona (po których zostali Serbowie Łużyccy, w liczbie
dwóch narodów) to właściwie pamiętamy z historii, Mieszko i
Bolesław z różnym natężeniem obijali Wieletom gębę (no, życiem
te walki przypłacił nieznany z imienia mieszkowy brat), o Rugii i
Arkonie też wszyscy wiedzą. A o tym, że Sand, najstarsza dzielnica
Bambergu, była słowiańska to już się nie pamięta. Drang nach
Ostern nie jest wynalazkiem XIX-wiecznego niemieckiego
nacjonalizmu.
![]() |
| Sand w Bambergu |
Swoją drogą po drugiej stronie rzeki Regnitz leży Bamberska Wenecja, dawne osiedle rybaków i innych ludzi morza
rzeki. Naprawdę, wstydu nie mają bedekery wrzucając wszędzie,
gdzie nad kanałem stoją domki, miano Wenecji. Jako ciekawostkę
można dodać, że na ową Wenecję widok mają również
penitencjariusze lokalnego więzienia.
![]() |
| Bamberska Wenecja |
Ale nieodległy Stary
Ratusz, położony na rzece między częścią mieszczańską a
biskupią miasta, jest naprawdę uroczy.
![]() |
| Stary Ratusz |
A. Byłbym zapomniał: z
Bambergu pochodził święty Otto, patron i chrystianizator
słowiańskiego (trudno powiedzieć, że polskiego, choć przecież w
1000 roku to Piastowie utworzyli pierwsze biskupstwo w Kołobrzegu)
Pomorza. Może postać trochę zapomniana, ale swego czasu uczynił
był wiele dobrego.
![]() |
| Wolin - miejsce działalności świętego Ottona z Bambergu |
A Bambrzy? No może gdzieś tam kilkaset lat
temu mieli słowiańskich przodków – nikt tego genetycznie nie
badał, zresztą łączenie jakiejś grupy kulturowej z konkretnym
genomem jest koncepcją tyleż karkołomną, co właściwie śmieszną.
Zwłaszcza na Niżu Europejskim, gdzie od tysiącleci różne ludy i
etnosy defilowały w te i na zad niczym krasnoarmiejcy na Placu
Czerwonym. Kultura to bardziej stan umysłu niż geny, chociaż z
drugiej strony ktoś, kto uważa, że nie różnimy się genetycznie,
i że nie ma to wpływy na na nas jest jeszcze gorszym ignorantem.
Takim bambrem intelektualnym, o.
| Współcześni mieszkańcy Bambergu spędzający letnie miesiące w mieście |
Jeśli zaś chodzi o romańską
potężną bamberską katedrę, to – taka ciekawostka – w Polsce
jest kościół który koncepcyjnie nawiązuje do planu budowy
kościoła cesarskiego, takiego w którym władza świecka była na
równi z duchową (pamiętamy z historii spór o inwestyturę, kto
jest ważniejszy, cesarz czy papież). Oczywiście znajduje się on w
centralnej Polsce, choć niestety nie w dawnym Księstwie Sieradzkim.









.jpg)









.jpg)








