Tłumacz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prusy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prusy. Pokaż wszystkie posty

12 sierpnia 2022

Prusy - na końcu Świata

    Tak więc po wypędzeniu Krzyżaków z Burzenlandu w węgierskim Siedmiogrodzie dzielni mnisi-wojownicy znaleźli sobie protektora w osobie księcia mazowieckiego Konrada – ale to wszyscy wiemy. Książę nadał zakonnikom w dzierżawę Ziemię Chełmińską, w zamian za co mieli oni nawrócić najeżdżających Mazowsze Prusów. Nawrócić i spacyfikować, oczywiście.
    Walki z tymi bałtyckimi plemionami trwały od wieluset lat, wszak to właśnie niedaleko dzisiejszego Elbląga męczeńską śmierć poniósł w Roku Pańskim 997 św. Wojciech, do rozprawy z Prusami Bolesław Chrobry zaczął wznosić potężny gród w Kołdunie (okolice dzisiejszego Chełmna) – który prawdopodobnie był jakiś czas siedzibą najbardziej tajemniczego władcy Polski Bezpryma – to wreszcie w walkach z którymś z plemion pruskich śmierć poniósł Henryk, syn Bolesława Krzywoustego i władca Ziemi Sandomierskiej (AD 1166).

Chełmno - pierwsza krzyżacka stolica na północy

    Na początku XIII wieku sytuacja dojrzała już do ostatecznego rozwiązania kwestii pruskiej. Powołano biskupa misyjnego, cystersa Chrystiana, zakon rycerski Braci Dobrzyńskich i zaczęto podbijać nawracać Prusów. Bez większych efektów, trzeba przyznać. Potrzeba było dopiero geniuszu i bezwzględności wojowników Zakonu NMP Domu Niemieckiego w Jerozolimie by wojownicze i dość dzikie plemiona się ugięły. I to ugięły tak, że dziś nie ma już nikogo, kto potrafiłby w dialektach pruskich się porozumiewać (mimo, że w czasie Reformacji przetłumaczono na ich język Biblię i katechizm Marcina Lutra) a z kultury materialnej pozostała zaledwie garstka tzw. Bab Pruskich – prawdopodobnie pogańskich idoli eksponowanych przed Muzeum Archeologicznym w Gdańsku.

Baby Pruskie

Rekonstrukcja pruskiej chaty

    W każdym razie – Krzyżacy przybywają na Ziemię Chełmińską i po jakimś czasie zaczynają rzeczywiście likwidować pruskie zagrożenie. Mają świetny PR, wspaniałą dyplomację, kontakty międzynarodowe (w szeregach krzyżowców z Prusami a potem Litwinami walczą takie tuzy jak potężny król czeski Przemysł Ottokar II – fundator Królewca – czy Henryk Bolingbroke, przyszły władca Anglii jako Henryk IV Lancaster) i mają sukcesy. Pewnie dlatego też międzynarodowa opinia publiczna przymyka oko na niezbyt pochlebne działania zakonu na tym Końcu Świata. Tak naprawdę bowiem Krzyżacy niezbyt chętnie chrzczą swoich przeciwników – chrześcijan nie mogliby bezkarnie najeżdżać i łupić. Do tego zaczynają działać przeciwko ościennym państwom chrześcijańskim – no, właściwie to przeciwko księstwom polskim (szczytem agresji jest zajęcie Pomorza Gdańskiego w 1309 roku). Kto wie, czy potajemnie nie wspomagali pogańskiej opozycji przeciwko pierwszemu chrześcijańskiemu królowi Litwy (nie Wielkiemu Księciu: królowi; na następnego krótkotrwałego króla Litwini musieli czekać do 1918 roku) Mendogowi.

Zamek w Malborku

    W końcu państwo tak się rozrasta, że zakon przenosi siedzibę Wielkiego Mistrza do nowo zbudowanego Grodu Maryi – Marienburga, czyli Malborka. Po II pokoju toruńskim Wielki Mistrz wędruje do Królewca i tam pozostaje aż do sekularyzacji państwa zakonnego – gdy Albrecht Hohenzollern (siostrzeniec władcy Rzeczypospolitej Zygmunta Starego) przechodzi na protestantyzm likwidując tym samym pruską gałąź zakonu. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że po jakimś czasie zakon rezygnuje ze statusu orderu militarnego i staje się zgromadzeniem kanoników regularnych – dziś ma siedzibę w Wiedniu.

Katedra w Królewcu

    My kojarzymy Krzyżaków głównie jako szwarccharaketrów – ma to związek nie tylko ze wspaniałą powieścią Henryka Sienkiewicza, ale także z tym, że – protestanccy przecież – Prusacy (nie Prusowie – Prusacy) ten katolicki zakon zaczęli używać w swojej propagandzie antysłowiańskiej. Oto teutońscy rycerze udali się na Koniec Świata by zaprowadzić ład i porządek, by zbudować cywilizację. I teraz my, Prusacy, z kajzerem i Bismarckiem, zgodnie z dziejowym obowiązkiem, także niesiemy kaganiec oświaty wschodnim dzikusom – Polakom i innym takim (didaskalia: nadal część polityków tak uważa, nie tylko tych niemieckich), by zbudować cywilizację. Zresztą już o tym nieszczęsnym Drang nach Osten wspominałem w którymś z poprzednich wpisów o Krzyżakach.

Krajobraz pojezierny Ziemi Chełmińsko-Dobrzyńskiej

    Tak więc – i pomogli w tym sowieccy okupanci – został Krzyżak kolejną odsłoną niemieckiego imperializmu i niemieckiej buty. Sęk w tym, że nie do końca słusznie. Owszem, Państwo Zakonne na śmierć i życie walczyło z Polską i Litwą. Owszem, sprowadzało na Mazury niemieckojęzycznych osadników (polskojęzycznych z Mazowsza też) i, mimochodem, germanizowało Prusów – ale faktycznie z tej krainy jezior i zalesionych pagórków, leżącej na Końcu Świata z dala od szlaków handlowych, pozbawionej surowców stworzyła kwitnącą krainę (do 1945 roku i wkroczenia sowietów, oczywiście). Dość powiedzieć, że – podobno – angielskie słowo spruce (świerk) pochodzi od – polskiego – określenia "z Prus", bo właśnie stamtąd via Gdańsk sprowadzano to cenne drewno na Wyspy Brytyjskie.

Wielki Młyn w Gdańsku, dzieło krzyżackie

Kanał Elbląski - pruski cud techniki
    No i stworzyli Krzyżacy genialny wręcz model ceglanego zamku nizinnego (dlaczego – już o tym wspominałem, dzięki regule zakonnej), i jeżeli miałbym wskazać najbardziej gotyckie zamki w Europie – to wskazałbym właśnie te krzyżackie (oraz inspirowane nimi zamki kapituły warmińskiej czy pomezańskiej, albo jakieś nasze, kazimierzowskie). I to chyba jest najtrwalszy materialny ślad po zakonnikach którzy z Outremer via Siedmiogród dotarli nad zimny Bałtyk.

Zamek w Świeciu
Zamek w Łęczycy
Zamek w Rydze
Zamek w Narwie

25 lipca 2022

Krzyżacy cz. 2

    Początki Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie sięgają czasu krucjat. Przypomnę tylko: na synodzie w Clermont Roku Pańskiego 1095 papież Urban II rzucił hasło odbicia Ziemi Świętej z rąk niewiernych – a konkretnie Turków Seldżuckich. Zgromadzeni tam dostojnicy, świeccy i duchowni, przyklasnęli z zapałem, zaśpiewali chóralnie Te Deum i rozpoczęli przygotowania krucjaty. Sam papież nie dożył co prawda wyprawy, ale stał się cud: Gotfryd de Bouillon et consores w 1099 zdobyli Jerozolimę i utworzyli kilka katolickich państewek w Ziemi Świętej.

Jerozolima
    Tyle wstępu, bo historia Outremeru i kolejnych krucjat jest tak bogata w wydarzenia i postacie, że w życiu nie doszedłbym do clue wpisu (to już przecież druga część), czyli do krzyżaków. Więc do sedna. W Królestwie Jerozolimskim i sąsiednich państwach, na fali religijnego uniesienia i sukcesów militarnych poczęły się formować nowego typu organizacje – zakony rycerskie. Oprócz typowych mniszych święceń członkowie tych zgromadzeń przyrzekali zbrojnie walczyć z niewiernymi i bronić chrześcijan (jak to się miało do założeń św. Benedykta z Nursji albo do późniejszych koncepcji św. Franciszka nie mnie dochodzić). Te milicje anielskie pod swoje skrzydła wzięli cystersi od św. Bernarda z Clairvaux, nadali regułę i ukonstytuowali nowe zakony – Zakon Ubogich Świątyni Salomona (templariusze) i Zakon Św. Jana z Jerozolimy (joannici). Członkowie tych zgromadzeń rychło zasłynęli w walce z Saracenami, co spowodowało dalszy napływ rekruta. Także z krajów Świętego Cesarstwa Rzymskiego – czyli najogólniej mówiąc: niemieckojęzycznych. Co stanowiło pewien problem – zarówno joannici, jak i templariusze byli zakonami romańskojęzycznymi. Dlatego też dla Niemców stworzono – na bazie reguły templariuszowej – odrębną organizację.
Pozostałości szpitala NMP Domu Niemieckiego
    Czy Zakon Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie ukonstytuował się na dobre w Świętym Mieście, czy dopiero w dziś zniszczonej Akce trudno powiedzieć. Na pewno spacerując po Starym Mieście Jerozolimy można natknąć się na niedawno odkryte ruiny konstrukcji owego Domu Niemieckiego (niedaleko Zachodniego Muru, czyli Ściany Płaczu). Obstawiam, że skrzydła rozwinął dopiero w ostatnim punkcie oporu krzyżowców, w Akce właśnie. Rozwinął – i już musiał szukać sobie nowego miejsca, podobnie jak templariusze i joannici. Outremer upadł, a dzielni mnisi - rycerze rozpierzchli się po Śródziemnomorzu. Joannici zajęli bizantyjskie wyspy, templariusze otworzyli sieć kantorów w Europie Zachodniej, a Wielki Mistrz krzyżacki zaszył się w Wenecji.
Krajobraz Malty - wieża obserwacyjna joannitów
Kaplica templariuszy w Chwarszczanach

Wielki Kanał w Wenecji

    Już wcześniej jednak, domyślając się nieuchronnej kapitulacji Akki, rozpoczęli Krzyżacy poszukiwania swojego miejsca na Ziemi. Wybór padł na węgierskie pogranicze – miejscowi władcy na rubieżach swojego królestwa zakładali nowe wsie i miasteczka, osadnikom zaś – głównie niemieckojęzycznym Sasom – zagrażały koczownicze plemiona Wielkiego Stepu i karpaccy górale. Dla zaprawionych w bojach z Saracenami mnichów – rycerzy ochrona chrześcijan przed tym zagrożeniem powinna być jak bułka z masłem. I była: Krzyżacy przybyli do Siedmiogrodu, rozpoczęli wznosić warownie, miasta – słowem: zaczęli budować swoje własne władztwo terytorialne. Król Węgier Andrzej II szybko się zorientował w czym rzecz i podziękował Zakonowi, zapewne w niewybrednych słowach. Krzyżacy przełknęli gorzką pigułkę, ale nauczyli się, że następnym razem muszą być bardziej bezwzględni w zajmowaniu nowych ziem. A te trafiły im się już lada moment: książę mazowiecki Konrad, uwikłany w walki pomiędzy Piastami miał już dość najazdów pogańskich Prusów i Litwinów. Postanowił więc połączyć przyjemne z pożytecznym: wspomóc wojskowym zakonem akcję chrystianizacyjną plemion pruskich prowadzoną przez cystersa Chrystiana i zabezpieczyć granice Mazowsza przed najazdami pogan. Nadał więc krzyżakom w dzierżawę Ziemię Chełmińską (pomni doświadczeń z Siedmiogrodu zakonnicy rychło podrobili kwity dopisując słowo "wieczystą") i zadowolony niedługo potem zmarł. Tymczasem zakonnicy rozpoczęli mozolny podbój Prus – który przybrał na sile po upadku Akki.

Zamek Torzburg w Siedmiogrodzie, pierwotnie krzyżacki kasztel
Zamek krzyżacki w Świeciu
Stolica Ziemi Chełmińskiej - Chełmno
    Sama koncepcja zajmowania nowych ziem była genialna: reguła zakonna nakazywała, by mnich sypiał w zamku – więc warownie w Prusach (pierw drewniane, potem ceglane) wznoszono w odległości dnia drogi jedną od drugiej. Pozwalało to trzymać w ryzach miejscową ludność, niezdolną do zdobycia zamku, oraz szybko przerzucać wojska z miejsca na miejsce. Właśnie te zamki okazały się być największym wkładem krzyżaków w krajobraz Europy Północno-Wschodniej. Stanowiły wzór zarówno dla warowni w Inflantach jak i na Warmii, Litwie czy w Polsce. Sama zaś struktura zakonna, korporacyjna w sumie, która tak wspaniale sprawdziła się przy budowie państw zakonnych w Prusach i Inflantach stała się także przyczynkiem do upadku ich potęgi – ale to zupełnie inna historia, podobnie jak walki Krzyżaków przeciwko Polsce – których punktem zwrotnym była niedawno wspominana Bitwa Grunwaldzka.
Jeden z najpotężniejszych zamków Europy - Malbork
    Nie prawdą jest też, że historia Zakonu Krzyżackiego skończyła się w 1525 roku. Zakon przetrwał, choć już nie jako stowarzyszenie militarne, i istnieje do dzisiaj. Swoją siedzibę ma w Wiedniu, a w szeregach współczesnych zakonników jest także kilku Polaków.
Bitwa pod Grunwaldem

22 lipca 2022

Krzyżacy cz. 1

    Dopiero co było o najstarszym polskim święcie narodowym, obchodzonym co prawda tylko w XV wieku, a tu chcąc dalej pisać o Krzyżakach przytrafia się 22. Lipca, czyli data oktrojowanego przez sowieckich okupantów tzw. święta z okazji rocznicy uchwalenia Manifestu PKWN (uroczystość tą obchodzono – czasem szerokim łukiem – tylko w wieku XX, i tak powinno pozostać). Oficjalnie dokument ów, tworzący tzw. Polskę Lubelską, czyli zalążek sowieckiej kolonii zwanej później PRL-em wymyślono, podpisano i opublikowano 22. lipca 1944 roku w Lublinie, pierwszym dużym polskim mieście wyzwolonym przez Armię Czerwoną spod faszystowskiej okupacji. Dzień ten stał się mitem założycielskim komunistycznego tworu udającego Polskę.

Lublin
    I oczywiście jest totalnym kłamstwem, jak wszystko, co stworzą komuniści. Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego powstał i został podpisany w Moskwie, ogłoszono go 21. lipca w Chełmie Lubelskim a Lublin wcale nie został wyzwolony, przeszedł tylko spod jednej okupacji pod drugą. Nie był też pierwszym większym polskim miastem – Niemcy opuścili już wiele innych naszych miast (m.in Lwów), ale tereny leżące na wschodzie, za haniebną Linią Curzona właśnie zostały – w wyniku zdrady USA i Wielkiej Brytanii – oddane (ukradzione Polsce, tak naprawdę) Stalinowi i ZSRS. Pojałtańskie granice nadal zresztą trwają w Europie Środkowo-Wschodniej, jako wyrzut na sumieniu Aliantów.

Efekty wkroczenia Armii Czerwonej

    Nowy, sowiecki, okupant potrzebował wroga – czy raczej: Wroga – dzięki któremu mógłby pozować na wyzwoliciela, i taki Wróg był na wyciągnięcie ręki: nazistowska III Rzesza. Narracja o wyzwoleniu Polski przez sowietów była tak wspaniale prowadzona (a poza tym, jak każde perfekcyjne kłamstwo, nosiła znamiona prawdy – wszak Moskwa rzeczywiście przepędziła Niemców), że nawet dziś spora część (głównie ta postępowa i nowoczesna) naszego społeczeństwa w to wierzy. Małe didaskalia: polecam przeczytać "Wyjście z cienia" nieodżałowanej pamięci Janusza A. Zajdla, tam pokazany jest mechanizm działania sowietów w czasie zajmowania ziem polskich. A wracając do sedna: Wróg był, na dodatek idealny. Wszak z żywiołem niemieckim Polacy potykali się od X wieku, od zwycięskiej bitwy pod Cedynią, poprzez heroiczną obronę Głogowa (okrucieństwo wojsk cesarskich podkreślano na lekcjach historii we wczesnej podstawówce), przez potyczki z Zakonem Krzyżackim po rozbiory i Kulturkampf (swoją drogą zrobienie z Prusaków najgorszego z zaborców sprawiało, że Moskwa była tym mniejszym złem – co było nieprawdą). A jak dodamy do tego, że zarówno II, jak i III Rzesza Niemiecka na Wschodzie odwoływały się do krzyżackiego dziedzictwa (mocno je przy tym naciągając) nic dziwnego, że dla sowietów krzyżak był wrogiem doskonałym. Książkowym wręcz szwarccharakterem. Zygfrydem de Loewe połączonym ze zbójcerzem Hegemonem.
    Swoją drogą ten pruski Drang nach Osten w znacznej mierze przyczynił się do powstania Armii Czerwonej – po Wielkiej Wojnie w Inflantach miejscowi Łotysze tak się bali Niemców Bałtyckich i ich hegemonii, że przystali do bolszewików. Pierwsze jednostki Gwardii Czerwonej były złożone z łotewskich strzelców. Ironią losu jest, że ci sami Łotysze jakieś 20 lat później najzacieklej walczyli z sowietami ramię w ramię z Niemcami (ostatniego łotewskiego partyzanta zabito dopiero bodajże w latach 70-tych XX wieku).

Zamek w Rydze
Dom Bractwa Czarnogłowych

    Ale wracajmy do krzyżaków, do Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Trzeba jasno powiedzieć, że w przeciwieństwie do sowietów coś budowali, tworzyli. Na terenach swojego państwa zakonnego wprowadzili porządek, zachodnioeuropejską kulturę i cywilizację – która trwała tam aż do 1945 roku (po podziale tych ziem Warmia i Mazury mimo wymiany ludności pozostały w orbicie kultury europejskiej, ale Sambia została całkowicie zaorana). To, czy metody narzucania zachodniego stylu życia Prusom były właściwe czy nie – to już inna sprawa. Zgodnie z dzisiejszymi standardami raczej nie, jednak ówczesnym bardziej podobała się sprawność działania Zakonu oraz jego sukcesy w walce z poganami i innowiercami. Owszem, były też porażki – wielokrotnie z Litwinami, raz a porządnie z prawosławnymi Rusinami pod wodzą księcia Nowogrodu Aleksandra Newskiego na Jeziorze Pejpus – ale zakonna dyplomacja ustępowała sprawnością chyba li tylko papieskiej (i to nie jestem pewien, wszak papieży też wielokrotnie rozgrywali).

Jezioro Pejpus
    Rodząca się wtedy Rzeczpospolita przyjęła troszkę inną strategię – postawiła, może przypadkiem, na fuzję różnych kultur – z dominującą nutą zachodnioeuropejskiej kultury polskiej. Powstały w ten sposób twór – imperium właściwie – o powierzchni prawie miliona kilometrów kwadratowych został najmożniejszym państwem Europy. Potem oczywiście przeminął, ale takie są koleje historii.
Stare miasto w Lublinie
    Sam Lublin ma w tym procesie miejsce szczególne – tu wszak zawarto Unię Lubelską, umowę między Koroną Królestwa Polskiego i Wielkim Księstwem Litewskim stanowiącą fundament przyszłej Rzeczypospolitej. Tu też zwycięzca spod Grunwaldu, Władysław Jagiełło, planował stworzyć stolicę swoich terytoriów – czego pozostałości oglądać można na lubelskim zamku (przez jakiś czas będącym ciężkim sowieckim więzieniem w którym mordowano polskich patriotów). Gotycka kaplica dekorowana jest tam rusko-bizantyjskimi malowidłami i stanowi jeden (jeśli nie jedyny taki) z najwspanialszych przykładów przenikania się kultur w Europie.
Zamek w Lublinie
Kaplica Świętej Trójcy
    Krzyżackie gotyckie zamki, choć perfekcyjne w swojej konstrukcji, są tylko zachodnioeuropejskie. Mimo, że przecież sam Zakon wywodzi się – podobnie jak wspominani przeze mnie na blogu templariusze – z Outremer.

Zamek w Malborku

18 lipca 2022

Grunwald cz. 3

    Od małego każdy w Polsce wie, że dwa nagie miecze dostarczone przez heroldów Jagielle i Witoldowi oznaczają krzyżacką, czy też niemiecką, pogardę oraz chęć sprowokowania polskiego króla do walki. Według Jana Długosza Władysław nie dał się jednak ponieść emocjom i w górnolotnej mowie podziękował za oręż i potraktował je jako znak swojego – w imię Boga – zwycięstwa. Nie chcę tu cytować zacnego kanonika Johannesa Longinusa, ale cała mowa króla jest tak cukierkowa i słodka, że właściwie trudno jest w nią uwierzyć. Czemu więc nasz kronikarz, znający sprawę z pierwszej ręki tak konfabuluje? Czy tylko w ramach licentia poetica? Czy może kryje się za tym coś więcej?

Wręczenie dwóch mieczy
    A i gest Krzyżaków – mistrzów dyplomacji przecież – zakrawa na działanie istnie samobójcze. Nie wierzę, że nie wiedzieli, że armia polsko-litewska jest liczniejsza i bardzo dobrze wyposażona: od czasu ostatniej wielkiej wojny między Polską a Zakonem minęło już 70 lat, przez ten czas owszem, państwo w Prusach okrzepło, krainę pokryła sieć nowoczesnych ceglanych zamków ze stolicą w Marienburgu/Malborku (reguła zakonna zakazywała krzyżakom nocować poza zamkiem – dzięki temu musieli nabudować bardzo dużo warowni – a dzięki temu łatwiej było trzymać w ryzach plemiona pruskie).
Zamek w Malborku
Zamek wodny w Świeciu nad Wisłą
    W tym samym jednak czasie na powrót zjednoczona Korona Królestwa Polskiego przeżywa jeden z największych okresów prosperity. Za dochody ze sprzedaży soli Kazimierz Wielki przebudowuje państwo i zaopatruje je w całkiem nowy system obrony. Owszem, gros fortyfikacji to nadal są ziemno-drewniane gródki (na przykład grodzisko w Małkowie, zniszczone w czasie wojny domowej Grzymalitów z Nałęczami jakiś czas po śmierci króla Kazimierza), ale powstają nowe zamki (na przykład w Bydgoszczy zamiast spalonego przez Krzyżaków grodu w Wyszogrodzie) i miasta – nie dość, że obmurowane to i na nowoczesnych prawach.
Wyszogród nad Wisłą, zniszczony przez Krzyżaków AD 1330-1
Ziemno-drewniany gród w Starej Rawie
Murowany zamek w Rawie Mazowieckiej
Grodzisko w Małkowie
    Polska staje się ważnym graczem w Europie Środkowo-Wschodniej. A Krzyżacy... Krzyżacy robią swoje. Walczą z Litwą, zajmują Żmudź. Sytuacja zmienia się, gdy Wielki Książę Litewski Jagiełło zostaje królem polskim Władysławem. Choć sojusze pomiędzy Krzyżakami i poszczególnymi litewskimi władykami ciągle się zmieniają, właściwie jest pewne, że dojdzie do nowej wojny – właśnie między coraz silniejszą Polską wspierającą Litwinów a Zakonem. I w nowej wojnie to siły Jagiełły i Witolda wkraczają na teren Państwa Krzyżackiego. Na dodatek są silniejsze od wojsk obrońców.
Kopalnia soli w Bochni - źródło bogactwa Polski XIV wieku
Kirys z końca XIV wieku z centralnej Polski
    Krzyżacy więc – mistrzowie dyplomacji – wysyłają poselstwo do Jagiełły (nie uczestniczy w spotkaniu Witold) z dwoma mieczami – symbolem na wskroś ewangelicznym, bo odwołującym się do słynnej perykopy z Ewangelii według św Łukasza (Łk 22, 36-38):
    Jezus powiedział: Lecz teraz […] kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz! Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dochodzi kresu. Oni rzekli: „Panie, tu są dwa miecze”. Odpowiedział im: „Wystarczy”.
    Krzyżacy tym gestem pokazują swoim gościom z Zachodu i całej chrześcijańskiej Europie kto tu jest agresorem. To Jagiełło i Witold. Oni, Krzyżacy, wręczają te dwa miecze jako znak, że bronią wiary przed poganami: Wszak na Litwie jeszcze szerzy się bałbochwalstwo, Jagiełło jest w sumie neofitą a pomiędzy hufcami jego wojsk kryją się bisurmańscy Tatarzy. Te miecze mają za zadanie nastraszyć polskich chrześcijańskich doradców, że jeśli się nie wycofają zostaną pariasami Europy. Nie może o tym napisać nasz kanonik, który przecież doskonale zna ową symbolikę. Jeśli by uznał, że Krzyżacy mają rację, wtedy – ponieważ jako człowiek wierzący i członek Kościoła Długosz w pewnym stopniu jest deterministą – Bóg nie mógłby sprzyjać wojskom polsko-litewskim gdyż nie działałyby one w słusznej – także według samego Jana – sprawie. Stąd i dorabia uczony magister całą opowieść, by wskazać komu Bóg pomógł.
Rekonstrukcja Bitwy Grunwaldzkiej
    Ciekawi mnie też, czy ktoś z członków dworu po tej krzyżackiej demonstracji próbował wpłynąć na króla – że może jednak lepiej jest się wycofać, że nie ma co walczyć, bo wszak Krzyżacy to wyższa kultura, niosą tu na te ziemie kaganiec chrześcijańskiej oświaty... Królu, jeśli się nie wycofamy to na Zachodzie przestaną nas lubić!
    Jeśli tak było – król Władysław zignorował takie głosy – sam zaś pewnie zasugerował przybocznym, żeby nie brać jeńców – i wygrał łamiąc sporo zasad cywilizowanej wojny. Klęska Zakonu była tak duża, że nie udało im się propagandowo wykorzystać tego gestu dwóch mieczy. Po prostu nie było komu. Sam zaś Jagiełło ogłosił dzień zwycięstwa Świętem Narodowym i... Odpuścił. Zamiast zdobyć Malbork przestał się interesować wojną. Dlaczego? Może nie chciał tak znacznego wzmocnienia Polski kosztem Litwy? A może zawiodła go jego monarsza intuicja? Nie dowiemy się raczej.
    Dopiero jego drugi syn, urodzony. jeśli mnie pamięć nie myli, 20 lat po bitwie dokończy dzieła rozbicia Zakonu. A Jagiełłowy wnuk całkiem zlikwiduje Państwo Zakonne przyjmując 115 lat po bitwie hołd od ostatniego Wielkiego Mistrza w Prusach.
Toruń - założone przez Krzyżaków miasto, miejsce podpisania pokojów polsko-krzyżackich z 1411 i 1466 roku
    Co spowoduje powstanie nowego tworu na mapie Europy. Który to twór w końcu stanie się przyczyną zguby potężnej i tolerancyjnej I Rzeczypospolitej. Ale to temat na inną historię – na razie jeszcze troszkę pociągnę temat Krzyżaków.

Tak, wiem też, że dwa miecze mogły symbolizować podwójną – świecką i duchowną – władzę Krzyżaków w Prusach, ale wydaje mi się to trochę zbyt dalekie połączenie. I jako ciekawostkę można powiedzieć, że jedyne ocalałe insygnium koronacyjne władców Polski – Szczerbiec – też ma pochodzenie krzyżackie.
Szczerbiec

15 lipca 2022

Grunwald cz. 2

    Tak więc siedzieliśmy w skwarze (zero cienia) i obserwowaliśmy powolne ruchy odzianych w ciężkie zbroje rekonstruktorów historycznych. W przeciwieństwie do oryginalnej bitwy większość rycerzy atakowała spieszona – ot znak czasów – niemniej kilkuset wojowników robiło wrażenie – zwłaszcza na najmłodszych.

Bitwa
    Przynajmniej tak długo oczywiście, aż dzieciaki od gorąca zaczęły dostawać udaru czy gorączki. Na polu jak wspominałem cienia nie było, punktów z wodą też nie za wiele, a rozochoceni rycerze całkiem długo i zapamiętale okładali się mieczami. Kiedy na dodatek widzowie z dziećmi zaczęli się wycofywać z tej patelni, jako, że nie było wyznaczonych specjalnych ścieżek ewakuacyjnych na widowni zapanował większy chaos niż na polu bitwy – które wyglądało właściwie tak, jak na średniowiecznych czy renesansowych freskach przedstawiających wielkie starcia.
Wymagająca widownia
    W każdym razie w końcu rodzice zabrali swoje pociechy a reszta widzów mogła skupiać się już w spokoju na ruchach wojsk. Patrząc z daleka można było w końcu zrozumieć dlaczego tak wielką wagę w dawnych bitwach miały chorągwie – umożliwiały one sterowanie całymi hufcami oraz były niejako punktem zbornym dla rycerstwa. W trakcie bitwy utrata sztandaru groziła rozbiciem i rozproszeniem sił którejś ze stron – a co za tym idzie prawdziwą masakrą danej armii: w czasie odwrotu napastnik po prostu wyżynał czmychających. W pewnym momencie coś takiego groziło stronie polsko-litewskiej – otóż Krzyżacy zdobyli Wielką Chorągiew Królestwa Polskiego, i tylko szybki kontratak rycerstwa z Ziemi Sieradzkiej uratował resztę wojska od pogromu.

Zdobycie Majorki - fresk z epoki

    Swoją drogą pod Grunwaldem spotkały się dwie szkoły dowodzenia. Jedna, zachodnioeuropejska, zakładała, że wódz naczelny bić się będzie w pierwszym szeregu – i tak uczynił Ulryk von Jungingen, Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego. Druga, wschodnia, której Jagiełło nauczył się zapewne od Tatarów wodza trzymała z dala od najgorszej rzezi – by z bezpiecznego miejsca mógł kierować batalią i wysyłać posiłki (a i tak w pewnym momencie życie króla Władysława znalazło się w niebezpieczeństwie – hufiec władcy zaatakowała grupka wrażych rycerzy, podobno Jagiełłę ocalił duchowny, Zbigniew Oleśnicki; młodzieniec miał potem masę kłopotów, bo przelał krew, czego kapłanom czynić nie wolno było – dlatego taki biskup Odo, przyrodni brat Wilhelma Zdobywcy, musiał pod Hastings walczyć maczugą – niemniej w końcu został kanclerzem i kardynałem). Jan Długosz dyplomatycznie wspomina o tym złamaniu kodeksu rycerskiego przez Jagiełłę, ale nie czyni mu z tego powodu żadnych wyrzutów.
    Nie mówi też wprost o wytycznych władcy dla rycerzy, sprzecznych z ówczesnymi prawami wojny. Liczba poległych krzyżackich braci zakonnych jasno jednak daje nam do zrozumienia, że zamiast, jak to było w zwyczaju, brać jeńca dla okupu Jagiełło nakazał zasugerował, że należy Krzyżaków wyciąć. Wnioskować też możemy, że Wielki Mistrz został zabity w pojedynku rycerskim przez Mszczuja ze Skrzynna. Wiem, że wszyscy mamy przed oczyma obraz Ulryka von Jungingen ginącego od Włóczni Świętego Maurycego, ale wiekopomne dzieło Jana Matejki to wszak – owszem, genialnie zrobiona – tylko i aż metafora.
    W końcu jednak przedstawienie zmierzało ku końcowi – jak by tam nie było – Wielki Mistrz poległ, a u stóp Jagiełły złożono zdobyczne krzyżackie sztandary których kopie (oryginały niestety zaginęły wywiezione do Wiednia po 1797 roku) stworzone na podstawie niewielkiego dziełka Banderia Prutenorum Jana Długosza do dziś można podziwiać w katedrze wawelskiej.

Katedra wawelska

    Po bitwie – podobnie jak często w Średniowieczu – zaczynał się na grunwaldzkich polach festyn, połączony z pokazami rycerskimi i średniowiecznym jarmarkiem. Właściwie mieliśmy na nim zostać, ale postanowiliśmy wracać – kilka dni wcześniej coś takiego widziałem na sieradzkich błoniach. Znaleźliśmy samochód zostawiony na świeżo zżętym rżysku i mocno umęczeni gorącem ruszyliśmy w drogę powrotną. Na nasze szczęście całkiem niedaleko trafiliśmy na wspaniałą – właściwie pokrzyżacką nawet – wioskę Dąbrówno (dawniej miasto Gligenburg, swoją drogą spalone przez Jagiełłę dwa dni przed starciem grunwaldzkim; zbrodnie tam popełnione sprowokowały Wielkiego Mistrza do przyjęcia walnej bitwy), położoną na przesmyku pomiędzy dwoma jeziorami – Dąbrowa Wielka i Dąbrowa Mała na terenie historycznej Ziemi Chełmińsko-Dobrzyńskiej, o bezprawne przywłaszczenie której tak naprawdę zaczęły się przepychanki polsko-krzyżackie.

Średniowieczny festyn
Ziemia Chełmińska
    Grzechem byłoby z takiej mazurskiej wody nie skorzystać – spłukaliśmy więc zmęczenie i kurz bitewnego pola i w lepszych nastrojach ruszyliśmy dalej.
Jezioro w Dąbrównie
    Tym czasem zaś niemożebny upał przyniósł to, co lubi latem przynosić – nad Polami Grunwaldzkimi rozpętała się porządna burza z oberwaniem chmury – i rano okoliczni rolnicy mieli naprawdę dobry zarobek wyciągając auta mieszczuchów z zalegającego na polach błota. Nam tymczasem się upiekło.
    Ale żeby tak nie kończyć jeszcze wpisu o Bitwie Grunwaldzkiej, to w jeszcze jednej części przemyślenie o co tak naprawdę chodziło z tymi dwoma mieczami? Czy tylko o znaną butę krzyżacką, czy może o coś innego, co zatuszować chciał Długosz wkładając w usta Jagiełły przemowę o pragnieniu pokoju?
Dwa nagie miecze

Najchętniej czytane

Kłujki

     Na koniec opowieści o Cykladach powrót na Ios . O wyspie tej wspominałem zdaje się przy okazji pożarów w rejonie Morza Śródziemnego i...