Tłumacz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą watykan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą watykan. Pokaż wszystkie posty

21 kwietnia 2025

Pachamama

    Pachamama to południowoamerykańska bogini, której funkcję można przyrównać do Demeter, Gai, Prozepiny, Kory, Kybele, Rei czy Asztarte (czyli tych pogańskich boginek, często potępianych w Piśmie Świętym). Znaczy: jest to Matka Ziemia, która odpowiada za powstawanie życia. Do dziś cieszy się ogromną czcią w Ameryce Południowej – żaden szanujący się Indianin nie wypije szklaneczki (zwłaszcza chichy, lekko fermentowanego napoju w czasach prekolumbijskich mającego znaczenie sakralne) bez ulania drobinki cieczy na cześć Pachamamy.
Kopie rytualnych naczyń z których pito chichę ku czci Pachamamy
    
Ważne, żeby wylewać na ziemię, nie na podłogę – sam byłem świadkiem jak znajomy nie mogąc znaleźć kawałka gruntu podlał chichą stojącą w donicy ozdobę wnętrza kuzkańskiego lokalu. Zresztą jak wiadomo, co kraj to obyczaj. A w Ameryce Południowej – zwłaszcza w państwach w których silne są tradycje indiańskie – obyczajem pozostała wiara w prekolumbijskie duchy. Wspominałem zresztą kiedyś, że spacerując po inkaskich ruinach spotkałem żywe przejawy takiego kultu – obiaty dla Pachamamy.
Współczesne ofiary dla Pachamamy
    
Obchody ku czci słońca, Inti Raymi (dosłowni Święto Słońca), od pewnego czasu znów są w Peru oficjalnym świętem. Ruiny Sacsayhuaman tętnią wtedy życiem, a na zboczach Nevado Ausangate aż roi się od szamanów. Swoją drogą Ausangate to imię jednego z pomniejszych andyjskich bóstw Apu, Pana Burzy.
Nevado Ausangate
    
Co nie powinno zaskakiwać, każdy szanujący się Andyjczyk wierzy w obecność duchów zwanych supay (co to takiego, i dlaczego nie są to demony saqra kiedyś wspominałem, kto chce, to sobie przeczyta). Wiara jest tam strasznie silna.
El Niño Compartido - nieusnakcjonowany przez Kościół obiekt kultu, technicznie nieznanego pochodzenia mumia
    
Tak silna, że Kościół Katolicki nie jest w stanie jej całej zagospodarować – stąd oprócz tradycyjnych wierzeń jest Ameryka Południowa miejscem rozwoju nowych ruchów religijnych czy wybuchającego krwawo co jakiś czas marksizmu.
Nowe ruchy religijne w Ameryce Południowej
    Ale tam ma to jeszcze ręce i nogi. W Europie, naznaczonej piętnem tej ohydnej Wielkiej Rewolucji Francuskiej (i jej krwawymi następstwami; historiografia marksistowska Rewolucję Październikową uważa za kolejny – i zdaje się ostateczny – akt rewolucyjnej historii dziejów) nie. W Starym Świecie lata laicyzacji i tryumfów socjalizmu bardzo mocno nadwątliły społeczeństwa oparte na wielowiekowych fundamentach chrześcijaństwa.
Modernizm i nowoczesność
    Zmarły dziś – bo to wpis okazjonalny – biskup Rzymu Franciszek (świeć Panie nad jego duszą), przecież z Ameryki Południowej, bardzo w dziele umacniania pozycji  nie pomagał. Vaticanum II przeprowadziło prawdziwy zamach na tradycję i splendor Kościoła Katolickiego (jakby nie było, wciąż największej konfesji na Świecie), a papa Bergoglio robił wszystko, by wartości te zdeprecjonować. A odprawianiem rytuałów ku czci Pachamamy w Stolicy Piotrowej naprawdę przesadził. Początkowo tłumaczono, że to przecież nic zdrożnego, wszak święty Grzegorz I Wielki (największy papież swoich czasów, i jeden z najważniejszych w ogóle) radził przejmować lokalne miejsca kultu oraz zwyczaje i przekształcać je na modłę chrześcijańską. Boliwijskie sanktuarium w Copacabanie czy nasze pisanki ze święconki są tego najlepszym dowodem. Miała by więc być Pachamama wizerunkiem Najświętszej Maryi Panny – ale sam Franciszek przyznał, że jednak była to Pachamama, a nie NMP. Cóż. Król Salomon, obdarzony przez Boga wielką mądrością też w końcu do Świątyni wprowadził idole różnych baalów i aszer. Jak się to skończyło wszyscy wiemy (informacja dla ateuszy – na Królestwo Izraela spadło sporo klęsk, aż do upadku).
Sanktuarium maryjne w Copacabanie
    Papieża Franciszka – jako jedynego póki co – widziałem osobiście. Raz na konsystorzu, kilka razy na audiencjach generalnych na Placu Świętego Piotra, ale najbardziej w pamięci zapadła mi audiencja generalna w trudnym czasie paniki koronawirusowej – kiedy spotkania z potrzebującymi pociechy wiernymi odbywały się na na niewielkim dziedzińcu Świętego Damazego. Na który wstęp był dość ograniczony. Trochę smutno.
Audiencja generalna u papieża Franciszka na Dziedzińcu Świętego Damazego w Watykanie
   
Najgorzej jednak, że głowa kościoła katolickiego (jaka by nie była) odchodzi, gdy w czasie największych świąt chrześcijaństwa ogranicza się dostęp wiernym do Grobu Pańskiego. To znaczy: sam się nie ogranicza, jeśli wiecie o czym mówię. Może z tego powodu podczas ostatniego wystąpienia papy Franciszka i błogosławieństwa Urbi et Orbi nie było o tym słowa.
Kopuła Bazyliki Grobu Pańskiego
    W każdym razie papież Franciszek jest już na Sądzie Ostatecznym, żywot ziemski naznaczony u swego kresu ciężką chorobą już się zakończył. Więc nie mam plenipotencji do dalszej oceny tego dziwnego pontyfikatu. Teraz pozostaje się nam, katolikom, modlić o mądre wykorzystanie przez kardynałów, książąt Kościoła, podszeptów Ducha Świętego.
Plac Świętego Piotra, miejsce tradycyjnych papieskich orędzi
    I nieodmiennie zastanawia mnie, co sprawiło, że poprzedni następca Świętego Piotra zrezygnował z piastowanego urzędu. A W. Sz. Czytelnikom życzę jeszcze raz Wesołych Świąt, i przepraszam za taki trochę osobisty wpis, ale w końcu jestem Autorem bloga, i członkiem Kościoła Katolickiego, o którego przyszłość w tych niepewnych czasach pełnych nieustannych ataków zwyczajnie się boję.
IHS

Najchętniej czytane

Bunkry

     Skoro poprzedni wpis zakończyłem opowiastką o pubie i historii , a tych pierwszych, jak wcześniej wspomniałem w okolicy nie ma za wiel...