Tłumacz

2 października 2026

Astrolodzy i astronomowie

    Jak wspominałem w poprzednim wpisie, mamy w Polsce, na Podkarpaciu, prawdziwe obserwatorium astronomiczne sprzed 3,5 tysiąca lat.
Góra Zyndrama
    Bądźmy szczerzy – do obserwacji pozornego ruchu Słońca po widnokręgu wystarczy wbity w ziemię kijaszek, gnomon, i drugi, którym na piasku zaznacza się długość cienia owego patyszka. Nie zmienia to jednak faktu, że w pewnym momencie Ludzkość zaczęła delikatnie ów kijaszek modyfikować.
Dość solidnej konstrukcji gnomon w Machu Picchu - Intihuatana
    Czasem wykorzystywano do obserwacji naturalne ukształtowanie terenu, jak w Kokino w Macedonii.
Obserwatorium w Kokino
    Czasem budowano niezwykle skomplikowane struktury, jak opisywane kiedyś przeze mnie na blogu, a nadal nie odkryte przez Teoretyków Starożytnej Astronautyki, stanowisko archeologiczne Chankillo w peruwiańskiej Casmie.
Chankillo w Casmie
    A inne ciała niebieskie? Fakt, widoczne głównie w nocy, ale też obserwowane z olbrzymią zaciętością. Tak jest zresztą do dzisiaj, może to element pareidolii, że dostrzegamy elementy astronomiczne wszędzie gdzie się da. Od linii Ley po nasze kamienne kręgi w Odrach. Będąc na miejscu znaleźć można opis mapy gwiezdnej jaką tworzą gockie kręgi i kurhany, podczas gdy obecne ustawienie tamtejszych kamieni to efekt XIX-wiecznych badań i rekonstrukcji budowli. Ta wiara w astrologię mówi o Ludzkości więcej niż niejedna gruba naukowa książka.
Kamienne kręgi w Odrach
    Co zaś się nocnego nieba tyczy – to wspaniałą miałem z nim przygodę na Południowej Półkuli. Już nie pamiętam, gdzie to było, w dżungli, Andach, czy – to najbardziej prawdopodobna opcja – na pustyni. W każdym z tych miejsc nie było zanieczyszczenia nocnego nieba światłem, ale ta pustynia najbardziej mi tu pasuje. Kiedy zrobiło się już zimno, opadł pył i kurz nocne niebo ukazało się w całej okazałości – z od razu rozpoznawalnym Krzyżem Południa. Dla mnie, człowieka z Północy układ gwiazd był tak obcy, że miało się niemal namacalną pewność przebywania w całkiem obcym świecie, pod niebem innej planety. Totalnie dziwne uczucie – i wcale nie trzeba było zażywać jakichś środków psychoaktywnych.
Garniec z ayahuascą
    Niestety, to dalej był najlepszy ze Światów.
Najlepszy ze Światów
    Kilka razy widziałem zachwycające zjawiska astronomiczne, zaćmienia Słońca (jeszcze nigdy całkowitego), Księżyca, koniunkcje planet, komety, roje asteroidów (i dwa razy zorzę polarną, raz w Sztokholmie, raz w Polsce, ale trudno zaliczyć ją do typowych zjawisk astronomicznych – nie da się jej wyliczyć matematycznie)... Absolutnie jestem w stanie zrozumieć, że wywoływały one fascynację u wszystkich ludzkich grup (słynna scena z Faraona się kłania), do tego stymulowały rozwój matematyki, geometrii i historii. Na dodatek najbliższe nam ciało niebieskie – Księżyc – miało całkiem realny wpływ na ludzi. I nie chodzi o pływy morskie. Składamy się w 70% z wody, grawitacja działa. W niektórych kulturach zbrodnie popełniane w czasie pełni były sądzone łagodniej. A skoro jedno ciało oddziaływuje, to metodą magii sympatycznej i inne – i powstaje nam astrologia. Raczej zabobon niż przedbobon, ale wspaniale pomagająca opisywać Świat i mocować w nim Człowieka. Rozwój religii abrahamowych nieco podciął wróżbiarstwu skrzydła, ale przecież dalej trzyma się mocno. Czasem nawet ubiera się w naukowe szaty, jak chociażby w temacie zmian klimatycznych, jakże zależnych od aktywności Słońca (dobrze, że nie nawołują – przynajmniej bezpośrednio – do krwawych ofiar z ludzi). Sama nauka, stymulowana przez religię (głównie chrześcijaństwo) też zadała straszny cios tradycyjnemu postrzeganiu Świata. Pisałem już na blogu jaka to była katastrofa z tym Galileuszem, ale przecież nie był jedyny.
Zaćmienie Słońca AD 2026
    Tak zwany przewrót kopernikański też pomógł zmienić astrologię w astronomię. Swoją drogą Kopernik, prosty chłopak z Torunia renesansowy polihistor, jeden z najwybitniejszych naukowców swojej epoki, jest też najwybitniejszym polskim (i tu larum podnoszą Czesi i Niemcy; wszak niemieckojęzyczna rodzona Koperników pochodziła ze Śląska, kraju Korony Świętego Wacława, wuj i promotor uczonego, biskup Watzenrode też był Niemcem) astronomem wszech czasów. Warto jeszcze wspomnieć o gdańskim piwowarze Janie Heweliuszu, badaczu nieba któremu zawdzięczamy gwiazdozbiór południowego nieba Tarczę Sobieskiego (oznacza to, że nasz król lepiej jest reprezentowany memoratywnie na nieboskłonie niż we Wiedniu; przyznaję, że nie rozpoznałem tegoż obserwując gwiazdy poniżej równika). I o Aleksandrze Wolszczanie. Ten akurat żyje (studiował w Toruniu na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika), odkrył pierwsze pozasłoneczne planety (ciekawe, jak bardzo obce mają niebo), niestety z takim nazwiskiem, niewymawialnym dla inostrańców (ależ ta nasza mowa jest cudna) trudno mu być tak popularnym jak Kopernik.
Konkatedra we Fromborku - miejsce spoczynku Kopernika
    A że Kopernik był popularny w Europie niech zaświadczy pewne spotkanie, które miało miejsce – z moim udziałem – w potężnej strasburskiej katedrze. Żeby jednak nie przeciągać wpisu będzie o nim za tydzień.
Katedra w Strasburgu
    Tymczasem – gdyby ktoś chciał odwiedzić naszych astronomów – Jan Heweliusz spoczywa na dnie morza w Gdańsku, a Mikołaja Kopernika po wieluset latach znaleziono w grobie pod posadzką obronnej konkatedry we Fromborku. Aleksander Wolszczan, jak wspominałem, żyje. I mam nadzieję, że dobrze się ma.

A. Dla purystów językowych: forma astrolodzy z tytułu wpisu jest poprawna. Astrologowie także, ale brzmi ona zbyt poważnie i naukowo.

Najchętniej czytane

Astrolodzy i astronomowie

     Jak wspominałem w poprzednim wpisie , mamy w Polsce, na Podkarpaciu, prawdziwe obserwatorium astronomiczne sprzed 3,5 tysiąca lat. Góra...