Technicznie to jakieś 900 lat temu, ale weźmy
zaokrąglijmy, nie? Zwłaszcza, że narrację zaczynam w połowie X
wieku, a więc troszkę wcześniej. Oto bowiem Roku Pańskiego 966
basileus Nicefor II Fokas (po podboju
Krety cesarzowa Teodora zdeaktualizowała
pierwszego męża i wyszła za bitnego wodza) wysyła na wyspę
armię odradzającego się
Bizancjum. Cypr, podobnie jak inne wyspy
Morza Śródziemnego, od kilkuset lat okupują Saraceni. Sytuacja
międzynarodowa zmienia się jednak na tyle, że we wschodnich
rejonach basenu Morza Śródziemnego można rozpocząć rekonkwistę.
Bizantyjczycy wchodzą na Kretę i Cypr, za niedługo
Normanowie
odbiją (nie tylko od Arabów, ale i od Bizancjum) południowe
Włochy i
Sycylię (no i
Maltę). Desant patrycjusza Niketasa się
udaje, wyspa wraca w obręb rzymskiej – teraz już
romajskiej,
greckiej – ekumeny.
 |
Warstwy historii na Krecie - groby krzyżowców w dawnym meczecie
|
 |
Normański zamek w Apulii
|
200 lat później bizantyjski namiestnik
Cypru Izaak Komnen korzystając z kolejnego kryzysu w Konstantynopolu
wybija się na niezależność. Jako Grek pała sporą
nienawiścią
do Łacinników, Franków jak się ich zowie w Lewancie, a tu
przecież jest ich pełno (sto lat wcześniej jego krewny, cesarz
Aleksy I Komnen, atakowany przez Seldżuków i Normanów, prosi
papieża o pomoc, co wywołuje I
krucjatę). Może i Jerozolimę na
powrót zajęli
bisurmani, ale właśnie płyną następni krzyżowcy
– ogłoszono III krucjatę. Izaak jest władcą niezwykle
nieuprzejmym dla gości, i pewnie uszłoby mu to płazem, gdyby
jednym z przybyszów nie był niejaki Ryszard Lwie Serce. Tak, ten
legendarny król Anglii (król, dodajmy, słaby, o mentalności
raubrittera a nie władcy; ale PR jaki mu zrobiono sprawia, że każdy
o nim słyszał jako szlachetnym władcy i krzyżowcu). Ryszarda
impertynencje Izaaka irytują, więc ląduje na Cyprze ze swoją
armią i wyspę zajmuje. Pokonany Bizantyjczyk prosi, by król Anglii
nie zakuwał go w żelazo. Ten spełnia suplikę pokonanego
przeciwnika, i nakłada mu srebrne kajdany. Następnie bierze ślub z
nawarrską księżniczką,
upija się i płynie dalej, ku
Palestynie,
by odbić
Jerozolimę.
 |
Jerozolima - cel krzyżowców
|
Jak wiemy,
miasto obejrzał tylko z daleka
i wrócił do Francji (tam, a nie w Anglii, miał swoje żywotne
interesy; tam też zginął, a sam powrót z krucjaty domaga się
osobnego wpisu). Natomiast Cypr – ponieważ Ryszard cierpiał na
chroniczny
brak aurum et argentum – sprzedał był Templariuszom.
Wojowniczym mnichom wyspa zapewne by się przydała, ale jako, że
oprócz walki z niewiernymi
Templariusze zajmowali się także
bankowością spieniężyli Cypr niejakiemu Gwidonowi z Lusignan.
Znaczy się nieuznawanemu przez wszystkich krzyżowców królowi
Jerozolimy (który właśnie stracił swą stolicę). Lusignanowie
(albo Luzynianowie po naszemu; według legendy ród pochodził od
wodnej boginki Meluzyny – dojście do władzy na wyspie znanej jako
miejsce narodzin z morskiej fali innej bogini wydaje się więc
dziejową koniecznością) przejęli wyspę na następne niemal 300
lat.
 |
Zamek Luzynianów w Kukli
|
W 1291 roku upada Akka, uznawana za ostatni przyczółek
Krzyżowców w Ziemi Świętej, i Cypr zostaje jedynym zachodnim
państwem Lewantu. W pełni feudalnym i gotyckim (o cudownej katedrze
w Nikozji wspominałem w osobnym
wpisie, o antyfeudalnych greckich
powstaniach nie wspominałem – a było ich kilka). Zakony krzyżowe
czmychają gdzie mogą: dzielni
rycerze Krzyżacy do
Prus, a Joannici
i Templariusze na Cypr. Szpitalnicy mają u Luzynianów lepsze notowania
chyba, bo dostają od króla zamek w Kolossi, wraz z
uposażeniem.
 |
Zamek joannicki w Kolossi
|
Uposażeniem nie byle jakim, znajduje się tu
fabryka cukru (trzcinę cukrową przywieźli tu Arabowie, rychło
wyspa stała się sporym eksporterem tego luksusowego produktu; Kuba
Średniowiecza normalnie) oraz magazyny do przechowywania tego
surowca.
 |
Ruiny młyna cukrowego joannitów
|
Joannici tworzą tu swoją Wielką Komandorię, skąd
zarządzają okolicznymi ziemiami. Oprócz cukru produkuje się tu
dość esencjonalne
wino, które, gromadzone przez rycerzy zakonnych, zyskuje miano, pod jakim zna się je dzisiaj: commodoria. Niezły
trunek, nie ustępujący w smaku iberyjskim sherry'm, portom czy
maderom. Do dziś – przerobiona na cerkiew – ostała się też
kaplica. Trzeba przyznać, że mniej foremna niż nasza, także
pojoannicka i potemplariuszowa, w
Chwarszczanach.
 |
Kaplica w Kolossi
|
 |
Kaplica w Chwarszczanach
|
Właśnie.
Templariusze. Też są na Cyprze, i łakomym okiem patrzą na
posiadłości Joannitów. Zapewne pamiętają, że przez jakiś rok
ponad sto lat wcześniej cała wyspa była ich. W początkach XIV
wieku przeganiają więc z Kolossi swoich konkurentów. Wielkim
Mistrzem jest już wtedy – wybrany tu, na Cyprze – Jakub de
Molay. A królem Francji Filip IV Piękny, zadłużony u Templariuszy
po same swe kształtne uszy. Jak się to skończyło, wszyscy wiemy
(a jak nie wiemy, bo zostaliśmy już wykluczeni przez
nowoczesną edukację z
kultury europejskiej to mówię: efektem były fałszywe
oskarżenia, stos dla zakonnych dostojników, kasata zgromadzenia i
anulowanie królewskich długów) – Joannici wracają do Kolossi.
Zamek przestaje jednak być główną siedzibą Szpitalników: po
przejęciu sporej części templariuszowego majątku Wielki Mistrz
Fulko de Villaret organizuje piracki najazd na bizantyjską wyspę
Rodos, która stanie się odtąd nową główną siedzibą zakonu. Stamtąd – po krwawych bojach – na
Maltę przepędzą ich
Osmanowie. Z Malty wygoni ich dopiero Napoleon. Ten sam, który
zlikwidował też
Republikę Wenecką.
 |
Jedna z joannickich wież obserwacyjnych na Malcie
|
Krzyżowe królestwo Cypru
zlikwidują z kolei sami
Wenecjanie, choć trzeba przyznać, że nie bez
walki. Znaczy, Najjaśniejsza Republika Świętego Marka o wyspę
walczy z
Pizańczykami i Genueńczykami (ci ostatni kilkadziesiąt
lat siedzieli w Famaguście), bo sami Luzynianowie nieopatrznie
właśnie wymierali, a na dodatek za żonę pojęli pewną wenecką
damę. Która sprzedała wyspę swojej
republice kupieckiej. Historia
krzyżowców na Cyprze dobiega końca mniej więcej z końcem Średniowiecza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz