Kto nie ma miedzi ten na tyłku siedzi
siedzi – jak mawia stare chińskie przysłowie (czasem odnoszę
wrażenie, że Konfucjusz dla Dalekiego Wschodu to raczej Paulo
Coelho niż Sokrates; choć Chiny Ludowe ufundowały na ateńskiej
agorze pomnik Konga Fuziego prowadzącego z tym ostatnim dyskusję
filozoficzną, tak w ramach globalnej ekspansji kulturowej; i tak,
wiem, powiedzonko o miedzi nijak się z Konfucjuszem, a ten z tematem
wpisu, nie wiąże, ale tak w ramach koncepcji sliva rerum sobie
wtrącam, raz, bo mogę, dwa ku przestrodze przed azjatycką potęgą,
trzy, bo pokazuje jak my nie umiemy w autopromocję – chociażby
remontując Warszawę w czasie Konkursu Chopinowskiego). I zasadniczo
ma rację. Może i aurum et argentum nihil me est, ale miedziak w
trzosie zawsze jakiś znaleźć się powinien. Tym bardziej, że to
miedź – a nie któryś z wymienionych metali szlachetnych –
pchnęła cywilizację (nie tylko naszą, chińską też) bardzo
mocno do przodu. Złoto bowiem – choć łatwe w obróbce – nadaje
się tylko do jakichś układów scalonych i na ozdoby, a w neolicie
występowały tylko te pierwsze (chyba, że jest się Teoretykiem
Starożytnej Astronautyki, to wtedy nie).
![]() |
| Złoto i inne metale z grobowca kultury Varna |
Miedź, niemal równie
łatwa w obróbce, była jednak trwalsza, i oprócz ozdób oraz –
jak mawiają archeologowie – przedmiotów prestiżowych można było
zacząć wytwarzać przedmioty bardziej użytkowe (maczugi, dzidy,
strzały). Rozpoczynał się chalkolit, a już za chwilę...
![]() |
| Miedziany import z grobowca kultury pucharów lejkowych - z żalka kujawskiego, znaczy się |
A
już za chwilę wystartowała Epoka Brązu – ten najważniejszy
stop w dziejach ludzkości całkowicie zmienił oblicze Ziemi. Z
brązu można było robić dosłownie wszystko (maczugi, dzidy,
strzały – ale lepszej jakości). Mało tego – punktowe jeno
występowanie tego metalu (oraz cyny, która brąz współtworzy)
wymusiła rozwinięcie się kilka tysięcy lat temu sieci handlowej
sięgającej od Afganistanu po Słupy Herkulesa (a pewnie i dalej –
z Chin do Kornwalii). Maskę grobową Tutenchamona zdobią wszak
kamienie z Azji Środkowej. A cyna do Śródziemnomorza szerokim
strumieniem wędrowała z gór Persji i Afganistanu. Miedź
występowała u nas bardziej powszechnie. U nas – w znaczeniu w
basenie Morza Śródziemnego – niezwykle bogatych złóż Lubina i
Polkowic w Starożytności nie znano. Ba, gdyby wiedziano o nich
przed II Wojną Światową tereny pogranicza Dolnego Śląska i Łużyc
– stawiam diamenty przeciwko orzechom – za Chiny Ludowe nie
trafiłyby w granice Rzeczypospolitej. Na szczęście nie znano, i
dziś możemy być jednym z największych producentów miedzi na
Ziemi, a KGHM przejęła złoża i kopalnie także na innych
kontynentach.
![]() |
| Kaplica - pozostałość zamku w Lubinie |
Miedź bowiem do dziś jest cenna – i nie trzeba
być złomiarzem by to wiedzieć. W Starożytności, wracając do
przerwanego wątku, nie dość, że była wartościowa, to jeszcze
kulturogenna. A głównym miejscem występowania rud tego metalu we
wschodniej części basenu Morza Śródziemnego była kraina zwana
Alasziją: ważny punkt w międzynarodowej sieci handlowej, znana z
zapisów egipskich, hetyckich czy ugaryckich. Zapewne też u
Minojczyków, ale pisma linearnego A nikt jeszcze nie
odczytał.
![]() |
| Pismo linearne furda - konia z rzędem temu, kto odczyta Dysk z Fajstos |
Złoża miedzi były tak olbrzymie, że dziś nazwa
owej krainy ściśle powiązana jest z nazwą miedzi – choć nie
polską. Jak wiedzą wszyscy nie wagarujący na chemii metal ten w
układzie okresowym ma skrót Cu – od cuprum łacińskiego. A nazwa
ta pochodzi (albo odwrotnie) od miana Cypru, trzeciej największej
wyspy Śródziemnomorza.
Może poetycko zwiemy dziś Cypr Wyspą
Afrodyty, Wyspą Miłości (wszak bogini ta miała się u wybrzeży
wyspy – z braku lepszego słowa – narodzić), ale powinniśmy
Wyspą Miedzi. Co w sumie nie stoi ze sobą jakoś w sprzeczności,
ba, właściwie to bardzo często bogactwo sprzyja szczęściu w
miłosnych podbojach. Taka już nasza ludzka natura.
| Skała Afrodyty, postulowane miejsce narodzin Kyprydy |
Z racji
bogactwa miejsca za wiele pamiątek po Alasziji się nie zachowało,
przykryły je kolejne tysiąclecia ludzkiej działalności.
![]() |
| Jeden z tak zwanych Grobowców Królewskich z okresu hellenistycznego |
A
miedź? Nadal jest na wyspie wydobywana, choć w niewielkich już
ilościach – pewnie dlatego nasze KGHM nie zainteresowało się
kopalnią w Skouriotissie. Innym powodem może być to, że od 1974
roku wyspa jest podzielona na Republikę Cypru i nieuznawany Cypr
Północny, a linia demarkacyjna przebiega w pobliżu owych złóż
(biegnie też przez stolicę, niczym przez jakiś Berlin). Poza tym
wydobywa się tu także nieco innych minerałów, ciut złota, piryt
(złoto głupców) czy azbest. Niedawno na szelfie odkryto złoża
ropy i gazu, więc może ktoś im tam wprowadzi jaką demokrację czy
inną wolność.
![]() |
| Nieczynna cypryjska kopalnia azbestu w górach Troodos |
A. I zapomniałbym o soli – dziś, podobnie
jak przed wiekami, uzyskiwana jest z wielu słonych jezior. O tej
jadalnej skale na blogu rozpisywałem się wielokrotnie
przecież.
| Słone jezioro z flamingami koło Limassol i brytyjskiej bazy wojskowej w Akrotiri |
Jak sól to i inne przyprawy – co prawda pieprz tu
nie urośnie, bo to tropikalne pnącze, ale widziałem
południowoamerykańskie drzewo zwane pieprzowym, z którego
pozyskiwany jest ten charakterystyczny czerwony pieprz (inaczej ziarna schinusowe, mają naprawdę ciekawy aromat). Na potęgę
za to uprawiano tu niegdyś trzcinę cukrową, stąd i co jakiś czas
w krajobrazie można dostrzec ruiny dawnych młynów cukrowych. Ale to
już inna opowieść.
| Ruiny średniowiecznego młyna cukrowego |
Teraz mieszkańcy wyspy żyją z turystyki
(oraz usług finansowych).
![]() |
| Wrak statku Edro III, jedna z nowszych atrakcji turystycznych Cypru |
.jpg)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz