No tak. Jadąc do Bizancjum nie da się
uniknąć przejazdu przez tereny zajmowane onegdaj przez Wysoką
Portę Ottomańską – znaczy się Imperium Osmańskie. Można mówić
Turcja, ale to oczywisty anachronizm (z ciekawostek: ostatnio w
oficjalnych angielskich dokumentach zastąpiono Turkey nazwą Turkiye
– żeby się Brytolom czy innym Amerykańcom z indykiem nie
myliło). W zasadzie wystarczy jadąc z Polski na południe
przekroczyć Dunaj – i już wjeżdża się do dawnych dziedzin
Osmanów. Owszem, długo tak daleko na północy miejsca nie
zagrzali, przegonił ich spod Wiednia i rozbił pod Parkanami (na
dzisiejszej Słowacji) nasz król Jan III Sobieski, zresztą. Nie
przeszkodziło to jednak tureckim architektom postawić w Jagierze
(to staropolska nazwa miasta Eger, tego od Egri bikaver, jagierskiej
byczej krwi, intensywnego czerwonego wina, którego nazwa powstała
właśnie w wyniku jednego z osmańskich oblężeń – to wspaniała,
acz dość powszechnie znana opowieść, więc tu jej nie będzie;
pojawi się, jak skończą mi się tematy – albo gdy odwiedzę w
końcu tamtejszą Dolinę Pięknej Pani) meczet – z którego do
dziś zachował się ino minaret.
Meczetów zresztą na Bałkanach
jest co niemiara – Turcy Osmańscy przynieśli bowiem ze sobą
islam (oraz ulgi podatkowe dla wyznawców Allaha), a co za tym idzie
dżamije – co jest słowiańską formą tureckiego słowa cami
(słownictwo na Bałkanach to też element osmańskiego dziedzictwa –
chociażby ciorba, czyli zupa, zwie się tak zarówno w Serbii, jak i
Rumunii czy Bułgarii; niewiele można z tym zrobić, choć na
przykład Grecy w drugiej połowie XX wieku próbowali urzędowo
wprowadzić zamiast ludowej greki, demotyki, z naleciałościami,
dialekt oparty bezpośrednio na klasycznej koine – katharewusa,
język oczyszczony, mimo olbrzymich nakładów nie przyjął się en
masse, choć do dziś w Grecji są ludzie dla których jest to
pierwszy język; gdzieniegdzie na prowincji zachowały się też na
przykład tablice z nazwami ulic czy miejscowości w tejże mowie).
Pozostali też liczni muzułmanie.
Najwięcej w Albanii, Bośni i Hercegowinie, Północnej Macedonii i Serbii (wraz z Kosowem), ale
przecież i Czarnogórze, Bułgarii i Rumunii ich znajdziemy. W
Chorwacji raczej nie bardzo, a z Grecji zostali wypędzeni w ramach
wymiany ludności po wojnach grecko-tureckich te sto lat temu. W
zamian Grecja dostała nieco obcych kulturowo Greków Pontyjskich.
Spora część meczetów w związku z wycofaniem się Ottomanów z
Bałkanów zamieniła się w ruiny, część wróciła do swych
pierwotnych funkcji – czyli cerkwi – a reszta służy pozostałym
muzułmanom. Powstają też nowe – bardzo okazałe budowle – i
wcale nie są sponsorowane przez Turków. Stawiają je głównie
monarchie znad Zatoki Perskiej, w ramach ekspansji kulturowej i
eksportu radykalnych odłamów islamu (nie oszukujmy się, tacy
bektaszyci, żyjący głównie w Albanii, dla wahabity są
odstępcami; na dodatek piją alkohol). Mudżahedini z krajów Zatoki
czy Azji Centralnej walczyli już w czasie wojny w Bośni.
 |
Minarety sarajewskiej starówki
|
O
meczetowym recyklingu jeszcze będzie, bo po Imperium Osmańskim
zostały gdzieniegdzie na Bałkanach całe miasta i dzielnice.
Zresztą na blogu kilka razy wspominałem już o czarszijach (jak z
tureckiego zwą się owe kwartały) w Kruji, Sarajewie, Ochrydzie czy
mojej ulubionej - w Skopju.
 |
Islamska strona Ochrydy
|
 |
Osmańska starówka w albańskim Beracie
|
O tym, że jedna z większych
postosmańskich dzielnic jest w Atenach chyba nie pisałem – Grecy
zresztą chcieli by, żeby jej nie było. Z drugiej strony Plaka –
położona u stóp Akropolu – jest olbrzymim magnesem dla
zachodniego turysty. Ot, przecież pecunia non olet.
 |
Plac Monastiriaki i Plaka podle ateńskiego Akropolu
|
Od czasu do
czasu natknąć się też można na tureckie
zajazdy. Imperium
Osmańskiemu mocno zależało na rozwoju podbitych krain (podatki,
głupcze!), a nie oszukujmy się: w Średniowieczu Bałkany (wtedy
jeszcze się tak nie nazywające) pokryła sieć
głównie
słowiańskich cesarstw, królestw, księstw czy
despotatów, które
miast zachować spuściznę Imperium Romanum z uporem godnym lepszej
sprawy tłukły się między sobą (i z pozabałkańskimi sąsiadami,
od
Wenecji i Królestwa Węgier poczynając na koczownikach znad
Morza Czarnego kończąc).
 |
Han w Skopje
|
 |
Słynny Kryty Bazar w Stambule
|
Osmanowie poczęli więc odbudowywać
sieci handlowe i infrastrukturę drogową. O hanach, owych zajazdach
przecież pisałem wielokrotnie, czy to zachwycając się skopską starówką, czy wspominając o Bukareszcie.
 |
Bukareszt - turecki karawanseraj
|
Zachwycałem się też
nad starym mostem w Mostarze. A jeśli się nie zachwycałem to
powinienem. Taka tylko uwaga dla każdego kto będzie przekraczał
Neretwę przez ten przepiękny obiekt: to rekonstrukcja, oryginalny
łuk spinający brzegi rzeki został w czasie wojny w Bośni (Mostar
leży w Hercegowinie) wysadzony przez Chorwatów. Odbudowano go z
oryginalnych resztek. A. Nie polecam przechodzić po nim w deszczu –
może wtedy standardowy tłok będzie mniejszy, ale śliskie kamienie
tylko czekają, aż dentysta odpali działkę.
 |
Stary Most nad Neretwą
|
I w sumie po tym
postosmańskim – lichym dość – przeglądzie Bałkanów (o
weneckich posiadłościach też kiedyś było) powinienem ruszyć
przez Trację przez Adrianopol do Konstantynopola, ale że
powiedziałem A w sprawie recyklingu meczetowego, to chwilę pociągnę
ten temat – bo potem zapomnę. I jako, że wpis się kończy, to trzeba
będzie zrobić to w drugiej jego części.
 |
Najsłynniejszy zrecyklingowany meczet
|
Co do zapominania –
właśnie. Po Osmanach pozostały jeszcze dziesiątki konstrukcji
zwanych kale. A kale po turecku to twierdza. No, zamek. Od Budapesztu
przez Belgrad po Tiranę czy Skopje je znajdziemy. Cóż, podbój
tych terenów nie był chyba tak ostateczny jak chcieliby
Osmanowie.
 |
Belgradzki Kalemegdan
|
 |
Lezha w Albanii
|
 |
Kruja - siedziba Skanderbega
|
 |
Twierdza Samuela w Ochrydzie - osmańska w swoim wyglądzie
|
Z drugiej strony – jak mi powiedział pewien
Macedończyk w Ochrydzie w knajpie z typową bałkańską
postosmańską kuchnią zerkając na lecący w telewizorze serial:
-
Przez 500 lat byliśmy pod jarzmem osmańskim, a teraz w telewizji
tylko tureckie telenowele...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz