Tłumacz

23 stycznia 2026

Sinan

    Przez Adrianopol (dziś Edirne, kiedyś Adrianopoli czy Odrin; cesarz Hadrian ufundował swoje Hadrianopolis na miejscu dawniejszego Orestias, założonego wedle legendy przez Orestesa) biegnie dziś najdogodniejsza trasa lądowa z Europy do Azji. Do Stambułu można co prawda dojechać innymi drogami (wszystkie przecież prowadzą do Rzymu – także tego Nowego), ale kto by tam chciał przedzierać się przez Rodopy. A tu: Nizina Tracka, płaska jak nastolatka. A na niej olbrzymie przejście graniczne, pełne ciężarówek – chyba jedno z największych na Świecie.
Tracja współcześnie - dolina Maricy
    A tuż za nim, w niewielkiej kotlinie rzeczone miasto (circa 140 000 mieszkańców), stolica tureckiej Tracji i w XX wieku kość niezgody między Grecją, Turcją a Bułgarią. W pierwszej połowie zeszłego przechodziło z rąk do rąk ładnych kilka razy. Ot, Bałkany w pełnej krasie.
Gwarne ulice Edirne - i pomnik otomańskich artylerzystów
    Po rzymskiej (przypominam, że Cesarstwo Bizantyjskie też było rzymskie, Cesarstwo Romajów, choć oczywiście greckojęzyczne) obecności nie zostało w Edirne wiele, niewielka prawosławna mniejszość oraz ruiny dawnego Adrianopola – w samiuśkim centrum miasta.
Resztki Adrianopola
    Nie te ruiny jednak sprowadzają tu turystów (a co za tym idzie i mnie). Ale zanim o wpisanym na Światową Listę Dziedzictwa Ludzkości UNESCO clou Edirne to taka mała, zabawna anegdotka. Polonicum takie – i wcale nie chodzi o to, że w jakimś osmańskim hanie zatrzymywali się posłowie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Obojga Narodów (znanej tu jako Lehistan, nie mylić z Wielką Lechią) do Wielkiej Porty Ottomańskiej. Nie. Ta facecja (może bardziej tragiczna niż zabawna jednak, ale co napisałem musi pozostać) tyczy się Gotów.

Gockie kręgi w pomorskich Odrach
    Po tym jak ci wschodni Germanie opuścili przytulne siedziby nadwiślańskiej Gothiskandzy w końcu dotarli do rubieży Imperium Romanum. To właśnie miało się podzielić na Wschodnie i Zachodnie, miało sporo różnych problemów, więc przyjęło gockich barbarzyńców jako sprzymierzeńców. Pozwalając im chociażby osiedlić się na czymś zwanym później Bałkanami. Sąsiedztwo było trudne (nie jest to istotne dla owej anegdotki), aż w drugiej połowie IV wieku doszło do buntu (prawdopodobnie sprowokowanego przez Rzymian) Gotów (Wizygotów) pod przywództwem Fritigerna (imię znaczy Miłującego Pokój). W efekcie tego cesarz wschodniorzymski Walens przerwał swoje boje w Azji i zorganizował armię antygocką (posiłki od Gracjana, bratanka i cesarza zachodniorzymskiego nie dotarły) i pod założonym przez Hadriana Adrianopolem na początku sierpnia 378 starł się z gocką koalicją. I zginął, choć ciała nie znaleziono.
    No fajnie, ale gdzie tu – poza pomorskim epizodem w dziejach Gotów – polonicum? Cóż, trzeba przenieść się w czasie o jakieś 1600 lat w Bieszczady. Tam, w dość ekskluzywnych warunkach, internowany był pewien płatny delator, którego los i służby specjalne postawiły na czele antykomunistycznych rozruchów w PRL. Wszyscy wiemy o kogo chodzi. Nie wszyscy jednak pamiętają, że pewnego razu do owego człowieka przybył jego brat. Zapis pijackiej (i dość wulgarnej) tzw. rozmowy braci zachował się, i w czasie niej nasz bohater miano swojego rodu wywodził właśnie od cesarza Walensa. Twierdził on, że po porażce rodzina cesarska (historycy zwą ją dynastią walentyniańską) rozpierzchła się po Świecie, a jedna z gałęzi trafiła na Wschód, i z tego rodu miał nasz bohater pochodzić. W takich oto warunkach wykuwał się mit założycielski III RP, i tylko szkoda, że koncepcji tej nie włączyli w ideę Wielkiej Lechii żadni Turbosłowianie. Naprawdę, jest mi niezwykle smutno z tego powodu, to taki samograj.

Gocki kamień
    Ad rem. Tak jak nad Warszawą góruje dziś PKiN, tak nad Adrianopolem wpisany na listę UNESCO (pisałem, że Prącie Stalina też tam się znaleźć powinno) olbrzymi meczet Selimiye – Meczet Selima Pijaka.

Meczet Selima - minarety i elewacja dziś już odnowione
    Nie pamiętam, czy o Selimie II, synu Sulejmana Wspaniałego wspominałem, to szybciutko: nie bez przyczyny dostał pseudonim Pijak (czy tam Opój). Lubił sobie chlapnąć, a umarł gdy goniąc konkubinę w łaźni poślizgnął się i wyrżnął głową w jakiś kamienny podest.

Kamienny podest w jednym z hamamów - czy tam hammamów - powstałym jakoś rok po haniebnym zgonie Selma Pijaka
    Selim II postanowił swój wielki sułtański meczet wybudować nie w Konstantiniyyie, Konstantynopolu, a w Edirne. Do dziś nie wiadomo dlaczego. Może nie lubił Stambułu, może nie było tam już miejsca, a może chciał wrócić do europejskich korzeni dynastii – wszak to właśnie Adrianopol został pierwszą na kontynencie siedzibą Osmanów (poprzednią była małoazjatycka Bursa). W Edirne też powstały potężne zakłady odlewnicze, w których stworzono olbrzymie działa (słynna Basilica chociażby, prababka Kolubryny, tylko większa) użyte przez Mehmeta Zdobywcę do przełamania potężnych fortyfikacji Konstantynopola (ostatecznie miasto upadło z trochę innych powodów, ale turecka artyleria była naprawdę potężna; takich dział chyba nawet Babinicz by nie wysadził).

Upadek Konstantynopola - czy raczej zdobycie, odmalowane na stambulskiej Panoramie 1453
    Planując swój sułtański meczet miał Selim II wielkie szczęście – odziedziczył po ojcu (oprócz świetnie prosperującego imperium) Sinana. Najwspanialszego architekta złotego wieku Osmanów. Z pochodzenia był prawdopodobnie Grekiem Pontyjskim z Cezarei Kapadockiej o imieniu Józef, ale przeszedł na islam i Świat zna go właśnie jako Mimara Sinana Hodżę. Z tych setek budowli w całym Imperium Ottomańskim zapewne część – dla nadania im prestiżu – jest mu tylko przypisywana, ale faktem jest, że na kilkaset następnych lat zdefiniował definicję architektury islamskiej w Turcji. A Selimiye Camil sam uznał za swoje największe dzieło.

Sinan i jego dzieło
Mirhab w Meczecie Selima - oraz ślady notorycznych remontów
    Tworząc meczet Sinan dokonał jeszcze jednej niesamowitej rzeczy: pokonał konstruktorów Hagia Sophia. Kopuła Selimiye nie jest co prawda większa od tej Kościoła Mądrości Bożej, ale jest wyższa. Oprócz meczety w skład kompleksu weszły także dwie medresy – szkoły prawa, cywilnego i koranicznego. Potem dobudowano też bazar, który miał zarabiać na utrzymanie Selimiye.
Nawa Kościoła Mądrości Bożej
    Od siebie powiem, że kompleks rzeczywiście robi wrażenie. Czy jest piękniejszy od innych sułtańskich meczetów, Mehmeta Zdobywcy, Sulejmana czy Błękitnego Meczetu Ahmeda? Myślę, że tak, choć przyznam się, że nigdy nie zobaczyłem go w całości wewnątrz. Oto bowiem od kilku lat trwa bardzo zresztą potrzebny remont (ostatnio wzięli się i za miejscowy bazar). Za każdym razem coś. Całe szczęście zakończyła się już restauracja wnętrz Hagii Sophii – ostatnio jak byłem wzięli się za dobudowane do kościoła minarety. I właśnie do tej świątyni zmierzam na blogu już od kilku wpisów. I chyba w następnym już dotrę. Zanim to się stanie, to jeszcze zauważę jedną sprawę: mimo swojego geniuszu Sinan tworzył swe dzieła w cieniu Hagii Sophii. I to od tej budowli zależna jest cała osmańska architektura. Jak wpływowy jest to budynek, skoro powstał półtora tysiąca lat temu, a nadal promieniuje?
Pierwszy osmański meczet w Stambule
Kościół Mądrości Bożej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najchętniej czytane

Sinan

     Przez Adrianopol (dziś Edirne, kiedyś Adrianopoli czy Odrin; cesarz Hadrian ufundował swoje Hadrianopolis na miejscu dawniejszego Orest...