Tłumacz

3 lipca 2026

Książę Złodziei: Azeez

    We wpisie o Wale Hadriana (nie w tym o wale na wale, tylko o podróży z Newcastle do Carlisle) wspominałem o słynnym rosnącym podle muru klonie jaworze – i czas przeszły jest tu jak najbardziej uzasadniony, drzewo bowiem już nie istnieje, W przeciwieństwie do naszego – dużo starszego – dębu Bartka.
Dąb Bartek
    Ów nielegalnie wycięty Acer pseudoplatanus wziął udział – kiedy jeszcze go nielegalnie nie wycięto – w całkiem niedawnej produkcji filmowej z 1991, mianowicie Robin Hoodzie – Księciu Złodziei. Tak, to ten film (wspaniale sparodiowany przez pochodzącego - po rodzicach - z terenów dawnej Rzeczypospolitej Melvina Kaminsky'ego vel Mela Brooksa) z Kevinem Costnerem, Morganem Freemanem i mdłymi pościelówkami Bryana Adamsa. Pod tym drzewem Robin z Locksley (Costner) sprawia łomot żołdakom szeryfa z Nottingham (przypominam, genialny Alan Rickmann), podczas gdy Apsik Azeez (Freeman) oddaje się charakterystycznej muzułmańskiej modlitwie. To chyba zresztą jedyny raz, gdy się w filmie modli, potem jakoś uznano sprawę wiary i religii za dość nieistotną, bo przecież parodia ślubu pod koniec filmu właściwie się nie liczy. Ktoś powie, że postać Murzyna (wolę to przepiękne polskie określenie, niż bardziej opisowe "czarnoskóry") w średniowiecznej Anglii jest strasznym przegięciem, ale przy tym, co się dziś od...lemparca w filmach i serialach to jest to całkiem niewinna sprawa. Do tego postać jest całkiem logicznie wprowadzona, ot przybywa z Bliskiego Wschodu. Co z kolei jest możliwe. Jeszcze sto lat wcześniej Normanowie regularnie pływali od Afryki po Morze Kaspijskie (zahaczając o – tribute dla Bryana Adamsa – Kanadę). Podobno Bagdad pełen był słowiańskich niewolników. Na Wyspy Brytyjskie Murzyni w Średniowieczu mogli trafić także z Półwyspu Iberyjskiego, który to wspólnie z Berberami i Arabami zajmowali jakieś 700 lat. Palomides, jeden z rycerzy Okrągłego Stołu był wszak czarnym Maurem (i królem, i pogromcą bestii, i chrześcijańskim neofitą – jak twierdzą legendy). Tak więc postać Azeeza broni się, w przeciwieństwie do obecnych nagięć historii. Zwłaszcza, że w Anglii – wiele lat po premierze filmu – odnaleziono (pewnie robiąc miejsce pod parking, jak było z Ryszardem III; przypomniało mi się – jednak deweloper osiedle stawiał) nieźle zachowany szkielet mężczyzny o wyraźnie negroidalnych cechach. Tak, bowiem badając szkielet sprawny antropolog jest w stanie określić nie tylko jedną z dwóch płci, rasę, wiek, przyczynę zgonu, zawód... Kształtu nosa i uszu się nie da, bo chrząstki rzadko się zachowują. Gdzie odnaleziono owego – dobrze sytuowanego – Murzyna? Otóż w jednym z najważniejszych dawnym miast Anglii – przepięknym Yorku, A raczej w Eboracum, bo szkielet pochodził z czasów późnorzymskich. Są więc szanse, że był ów pan zacnym przedstawicielem chrześcijańskiej społeczności w północnej Anglii, w tym ważnym rzymskim mieście. Na tyle ważnym, że (wedle średniowiecznych przekazów, więc trudno brać to za aksjomat) stąd pochodziła święta Helena (Turboceltowie powiedzą Elaine), matka Konstantyna Wielkiego, tu też zmarł jego ojciec, cesarz Konstancjusz I Chlorus.
Pozostałości Eboracum i katedra w Yorku
    Niestety, regres Imperium Romanum na zachodzie Europy sprawiły, że dziś w USA mamy Nowy York, a nie Eboracum Novum.
Nowy Jork
    Murzynów do Yorku – Jorvika – mogli też przywieźć z łupieżczych wypraw na Hiszpanię Normanowie, którzy w Średniowieczu zajęli sporą część Brytanii – było to duńskie Danelaw. Co prawda anglosaski król Alfred Wielki z Wessexu nieco ich pogonił, i nie stworzyli tu drugiej Normandii, ale związki z macierzą były na tyle silne, że wnuk siostry Mieszka I Świętosławy, Kanut Wielki Anglię wziął i opanował był (królowi Haraldowi Haaradraa z Norwegii to się nie udało, Wilhelmowi Bękartowi z Normandii już tak).
Pozostałości normańskiego domu w Jorviku
    Ja do Yorku wkraczałem przez wspaniałą średniowieczną bramę – ma bowiem miasto nie tylko wspaniale zachowane mury miejskie, ale i – co nieczęste w Brytanii – stare miasto.
Brama Yorku
    Wiadomo, góruje nad nim wspaniała gotycka katedra, którą trzeba odwiedzić.
Angielski gotyk
    A także The Shambles, po naszemu ulica Rzeźnicka, podobno jedyna całkowicie średniowieczna (zachowana) uliczka w całej Anglii. Pojawia się - taka mała ciekawostka - na jednej z plansz w niesamowitej grze komputerowej Age of Empires II.
Średniowieczna uliczka
    Nie będę ukrywał, że miasto mnie właśnie tym Średniowieczem urzekło – nawet jeśli ów negroidalny szkielet pochodził ze Starożytności. Polecam odwiedzić każdemu – chyba, że akurat, W. Sz. Czytelniku, jesteś Szkotem. I wkraczając w obręb murów miejskich masz ze sobą łuk. Wtedy bowiem – jak chce dawne prawo (mam nadzieję, że ci ohydni moderniści, nowocześniacy psujący na wszystko co piękne, go nie odwołali) – takiegoż Szkota w łuk uzbrojonego w obrębie starówki można bezkarnie zabić. To zapewne efekt najazdów na miasto w czasach – skoro już jesteśmy przy kinematografii – ukazanych w fimie Braveheart z Melem Gibsonem. Cóż, skoro Amerykanin gra Anglika, to Australijczyk może Szkota.
Stare miasto w Yorku
    A może to próba utrzymania przez średniowiecznych Anglików monopolu na wyspiarskie łucznictwo? Wszak już w Średniowieczu każdy Anglik miał co tydzień praktykować łucznictwo (nic dziwnego, że Robin Hood właśnie tą bronią włada najlepiej). Hitem były słynne długie łuki, zbudowane z drewna cisowego. Siały one prawdziwe spustoszenie na polach bitew Wojny Stuletniej, choć miały pewną wadę: oto długotrwałe używanie tej zabójczej broni powodowało trwałe zmiany w budowie szkieletu, i wytrawny archeolog od razu rozpozna pośród innych szkieletów ten należący onegdaj do Anglika czy Walijczyka szyjącego z łuków do Francuzów czy Szkotów.
Typowy angielski łucznik z okolic Nottingham
    Sam cis, Taxus baccata, to długowieczne drzewo (w Polsce są osobniki mające ponad 1000 lat), rosnące jednak niezwykle wolno (dzięki temu drewno nadaje się na łuki), stąd już w Średniowieczu traktowano je jako zasób strategiczny. W Polsce na przykład oficjalnie jest chroniony od 1425 roku – przebywając w mojej rodzinnej Warcie Władysław Jagiełło (lubiący po okolicy się włóczyć) wydał stosowny dekret.
Pozostałości dworu w Brodni, powstałego na reliktach jednej z ulubionych siedzib Władysława Jagiełły
    Na koniec uwaga. Cis jest rośliną niezwykle silnie trującą, choć osnówki – te czerwone otoczki nasionek, cis, jako roślina nagonasienna nie wytwarza przecież owoców – są słodkie i jadalne. Nie należy jednak połykać nasion. Ani żuć igliwia.
Toksyczne cisy na cmentarzu wojsk okupacyjnych w Polsce

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najchętniej czytane

Książę Złodziei: Azeez

     We wpisie o Wale Hadriana (nie w tym o wale na wale , tylko o podróży z Newcastle do Carlisle ) wspominałem o słynnym rosnącym podle m...