Tłumacz

10 lipca 2026

Książę Złodziei: Robin z Locksley

    We wpisie o Wale Hadriana (nie w tym o wale na wale, tylko o podróży z Newcastle do Carlisle) wspominałem o słynnym rosnącym podle muru klonie jaworze – i czas przeszły jest tu jak najbardziej uzasadniony, drzewo bowiem już nie istnieje, W przeciwieństwie do naszego – dużo starszego – dębu Bartka. Ów nielegalnie wycięty Acer pseudoplatanus wziął udział – kiedy jeszcze go nielegalnie nie wycięto – w produkcji filmowej z 1991, mianowicie Robin Hoodzie – Księciu Złodziei. Ale to już wiecie – dopiero co było, przy okazji wizyty w Yorku, o bohaterach owego filmu, zwłaszcza o Saracenie Apsiku Azeezie i Bryanie Adamsie.
Wał Hadriana
    To teraz czas na drugiego z banitów z Sherwood (no, raczej pierwszego), czyli Robina z Locksley. Robina Hooda. Znaczy się, trzeba udać się do położonego nad rzeką Trent (tak, to ta rzeka od makrozoobentosu, w niej opracowano po raz pierwszy skalę oceny jakości wody na podstawie bezkręgowych bioindykatorów; organizmów wskaźnikowych, znaczy się) Nottingham. Z jakiegoś powodu miasto nie słynie z wodnych bezkręgowców, a z drużyny piłkarskiej Forrest, dwukrotnego zdobywcy Pucharu Europejskich Mistrzów Krajowych (informacja dla młodszych czytelników – to rozgrywki które popsuto tworząc Ligę Mistrzów) i jednokrotnego mistrza Anglii oraz fikcyjnego bohatera walczącego w imieniu Anglosasów z Normanami, którzy starą, wesołą Anglię opanowali po roku 1066. Robin Hood oczywiście to szlachetny rozbójnik, taki brytyjski Janosik, który zabiera bogatym oficjelom ciemiężącym lud, i temu ludowi dobra oddaje (moralne dylematy – i społeczne konsekwencje takich czynów – wspaniale ukazuje jedyna chyba polska produkcja filmowo-telewizyjna o rozbójniku z Sherwood, Robin Hood – Czwarta Strzała).
Zamek w Nottingham
    W każdym razie anglosascy władcy zostali pokonani przez Wilhelma Bękarta – ninie Zwycięzcę – i rozpierzchli się po Europie, przybywając także do Polski, a władzę przejęli potomkowie Wikingów prosto z Francji. Po nich, tworząc olbrzymie imperium obejmujące oprócz Anglii i Normandii i pół Francji weszli Plantageneci. Warto dodać, że początkowo nie mówili nawet po angielsku (technicznie nikt nie mówił, bo ów dopiero się ze staroangielskiego kształtował, między innymi pod wpływem normańskiej francuszczyzny, ale co tam), a środek ciężkości imperium znajdował się na kontynencie. Zabawne, że z najsłynniejszego z Plantagenetów, Ryszarda Lwie Serce, apologeci zrobili Anglika z krwi i kości, obrońcę wyspiarskiej wolności. Król żyłował swoje królestwo do granic wytrzymałości (a kwota, jaką poddani musieli zapłacić z okazji okupu za uwięzienie władcy powracającego z bliskowschodnich awantur była wręcz horrendalna), nic więc dziwnego, że jego młodszy brat, Jan Bez Ziemi, utracił większość kontynentalnych posiadłości, i robi za szwarccharakter w popkulturze. No ale Jana nie grali Patrick Stewart (u Mela Brooksa) czy Sean Connery (w Księciu Złodziei; jako ciekawostkę można dodać, że jednym z Robinów w kultowym serialu Robin z Sherwood był Connery junior). Od XIII wieku nie było też w angielskiej historii żadnego innego króla Jana – pewnie przez to, że nadał Magna Charta, dokument ograniczający królewskie prerogatywy. Niemniej historia Robina Hooda i Ryszarda Lwie Serce mocno się ze sobą splotły. I widać to właśnie w Nottingham, gdzie pod zamkiem, obok wykutych w skale średniowiecznych piwnic, stoi sobie pomnik zakapturzonego łucznika – czyli właśnie legendarny Robin Hood.
Robin Hood
    A co to ma wspólnego z rzeczywiście istniejącym królem Ryszardem? Cóż. Alkohol, no bo co innego. I krucjaty. Oto bowiem na wieść o wyprawie do Ziemi Świętej w XI wieku i wzmożonym ruchem po zdobyciu Jerozolimy w Nottingham powstaje – na szlaku pielgrzymkowym, krucjaty można myślę za rodzaj pielgrzymki wziąć na upartego; poza tym ludzie Średniowiecza byli niezwykle mobilni, i pit-stopy na trasie były bardzo potrzebne i dochodowe dla właściciela – lokal z wyszynkiem. Ye Old Trip to Yerusalem. Oberża ta istnieje do dziś, i robi za kolejną wielką atrakcję miasta, posiada nawet te wspomniane chwilę wcześniej wykute w skałach piwnice (niestety, ostatni raz byłem w Nottingham bladym świtem, i pub otwierał dopiero swoje podwoje; niemniej zdarzyło się w innych brytyjskich pubach bywać, i jest to instytucja ze wszech miar zasługująca – kiedyś – na osobny wpis). Piękna sprawa.
Ye Old Trip To Yerusalem - podobno najstarszy pub w Anglii
    Z Ryszardem Lwie Serce związanych jest jeszcze wielu bohaterów literackich – weźmy takiego Ivenhoe pomysłu sir Waltera Scotta – ale i gros prawdziwych. No, albo półlegendarnych. Taki Blondel, który odkrył miejsce pobytu władcy w austriackim więzieniu, choć personalnie nie był nadwornym śpiewakiem Plantageneta, to jednak był truwerem, czy tam trubadurem. Znaczy się – autorem ballad i pieśni. Ciekawe, czy w takim razie za truwera można by uznać naszego Anonima zwanego Gallem? W końcu on też kilka przyśpiewek w swej kronice był stworzył. Ale to rozważania na inny raz, teraz postanowiłem razem z królem Ryszardem Lwie Serce wrócić z Ziemi Świętej do Europy. Znaczy, do Francji, gdzie czekały na niego różne ważne sprawy – jak waśnie z wasalami i zdobywanie zamków (które to finalnie przyniosły mu śmierć, a księciu Janowi koronę).
Tower - siedziba Plantagenetów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najchętniej czytane

Książę Złodziei: Robin z Locksley

     We wpisie o Wale Hadriana (nie w tym o wale na wale , tylko o podróży z Newcastle do Carlisle ) wspominałem o słynnym rosnącym podle m...