Tłumacz

12 czerwca 2026

Wał Hadriana

    Pomiędzy Newcastle a Carlisle (Njukastl i Ka'ajl – po co używać tylu liter, skoro ich się nie czyta? Takie rzeczy pozwalają tylko docenić geniusz świętego Cyryla, Konstantyna z chrztu, twórcy fonetycznej głagolicy) rozciągał się, co W. Sz. Czytelnik już wie, Wał Hadriana, czyli rzymskie limes w najdoskonalszej formie.
Panorama Wału Hadriana
    W. Sz. Czytelnik wie też, że od kilku wpisów podążam ku miejscu, w którym udowodnię, że studia dzięki którym mogłem zostać ekspertem od makrozoobentosu były niezwykle potrzebne. I miejscem tym są okolice właśnie Wału Hadriana, więc epopeja niedługo się skończy. Ale jeszcze chwilka. Bo Wał Hadriana warty jest szerszej o nim opowieści. Albo – co bardzo polecam – odwiedzenia. I spaceru przez kilkadziesiąt kilometrów od Morza Północnego po Irlandzkie. Albo w drugą stronę. Szlak, jak to na Wyspach Brytyjskich, oznaczony jest nieźle, choć czasem trzeba pokonywać płotki i murki oddzielające poszczególne pastwiska.
Szlak turystyczny
    Same umocnienia powstały na rozkaz Hadriana, jednego z Pięciu Dobrych Cesarzy (w rzeczywistości było ich trochę więcej, nie wszyscy się też jakoś dobrze zasłużyli), jednego z najwybitniejszych władców w historii całego Imperium Romanum – w piku owego świetności. Chodziło tu nie tyle o odgrodzenie ziem opanowanych przez Rzym od dzikiej Kaledonii (którą Rzymianie pod dowództwem Agricoli podbili, popatrzyli, i z braku perspektyw bogactw zostawili) zamieszkałej przez Brytów i Piktów co o unormowanie stosunków międzynarodowych. Stąd oprócz milecastle (czyli wież milowych) czy fortów w których stacjonowali legioniści w fortyfikacjach były też bramy (o jednej z najdziwniejszych już kiedyś na blogu wspominałem). Wzdłuż muru powstało też prawdziwe rzymskie miasto – ośrodek handlowy dla barbarzyńców zza Muru.
Jedna z bram Wału Hadriana
    Napisałem Mur z wielkiej litery, i od razu przypominała mi się powieść fantasy Niela Gaimana Gwiezdny Pył, gdzie Mur jest jedną z osi fabularnych (w ekranizacji – sympatycznej, acz od książki słabszej – De Niro biega w kiecce, ale wbrew pozorom to jedna z lepszych jego późnych ról) – tak, Wał Hadriana trafił do popkultury. I do Hollywood – o jednej z ekranizacji legendy Króla Artura pisałem przy okazji odkryć archeologicznych w okolicach Bydgoszczy.
Typowy rzymski wisior
    Wkrótce Rzymianie przesunęli swoje władztwo trochę na północ, gdzie między Edynburgiem a Glasgow Antoninus Pius (inny z Dobrych Cesarzy – jego panowanie było tak spokojne, że właściwie niewiele o nim wiadomo) wybudował kolejną linię limes. Mniej imponująca nie zachowała się w całości, ale jej resztki też wpisano na Listę Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Wkrótce jednak wrócono na silne fortyfikacje pierwotnego Wału, i aż do połowy V wieku po Chrystusie, gdy legiony na dobre opuściły Brytanię, mur spełniał swoją rolę. A potem, mówiąc kolokwialnie, zarósł. Trochę go rozebrano, trochę zburzono, ale w dużej mierze okolice pozostały bezludne – co niezwykle cieszy archeologów: mogą sobie kopać i nie muszą niczego przy okazji wyburzać.
Efekty prac archeologicznych w Vindolandzie
    Swoją przygodę z Wałem Hadriana zacząłem właśnie od stanowiska archeologicznego – dawnego rzymskiego fortu Vercovicum, dziś zwanego Housesteads. Takich ufortyfikowanych obozów było wzdłuż muru kilka, i kiedy jacyś nielegalni emigranci Piktowie za bardzo zaczynali hałłakować podle którejś z bram czy wież warownych z fortu dosyłano posiłki by nauczyć barbarzyńców moresu. Głównie za pomocą pilum i gladiusa, acz rzymscy inżynierowie stosowali całe masy maszyn balistycznych, wobec których mieszkańcy Kaledonii byli mniej więcej – raczej więcej – bezradni. Trzeba przyznać, że taki system ochrony granic do dziś się sprawdza – pytaniem otwartym pozostaje dlaczego Unia E***pejska zakazuje stosowania tegoż.
Pozostałości fortu Housesteads
    Po obejrzeniu fortu poprawiłem ciężki plecak i radośnie ruszyłem wzdłuż Wału. Okazało się, że ta część Brytanii jest nieźle pofałdowana (miejscowi twierdzą, że są to Góry Pennińskie; góry! - zakrzyknę niczym Gimili opowiadający o Morii) – choć i tak najtrudniejsze z wielkim plecakiem były ustawiane gdzieniegdzie drabinki do pokonywania wspominanych już płotów i murków.
Mury, murki, góry, lasy
    Owce nie były takie groźne, acz dużo bardziej liczne niż ludzie. Pastwiska pojawiły się tu później niż rzymskie limes, w I i II wieku po Chrystusie w okolicy dominowały lasy, finalnie wytrzebione w czasie rewolucji przemysłowej. Drzew pozostało niewiele – a najsłynniejszym bez wątpienia jest ów klon jawor – sykamora, jak chcą Brytole – nasadzona podle muru gdzieś z końcem XIX wieku, na której gałęziach chronił się syn Małego Johna, a gdzie Robin z Locksley w hollywoodzkim Księciu Złodziei pierwszy raz złoił skórę ludziom szeryfa. To znaczy: był. Kilka lat temu (zdaje się AD 2023) dwójka ziomeczków, Kumbryjczyków (to ci z okolic Carlisle), bezprawnie drzewo ścięła, wywołując przy tym niemały – choć raczej lokalny – skandal. Tak, że już nie zobaczycie.
Chlip!
    Spotkać można za to kilka zamków czy wiosek – owszem, teren przez kilkaset lat był pusty, ale nie bezludny.
Ruiny zamku Thirlwall i owce
    Jadąc do Carlisle – bo nie całą drogę pokonałem na własnych stopach – minąłem nawet jakieś opactwo. Jako, że byłem mocno zmęczony po nieprzespanej w Newcastle nocy to nie pamiętam, czy było całe, czy tradycyjnie, jak to na w Anglii, zniszczone przez Henryka VIII (przechodząc na protestantyzm Tudorowi chodziło nie tylko o możliwość ciurlania się, ale i przejęcie kościelnych majątków; w Szkocji opactwa burzyli kalwiniści Johna Knoxa). Mógłbym sprawdzić na mapie, ale byłoby to niesportowe – skoro zapomniałem, trudno.
Dom Johna Knoxa w Edynburgu
    Nie będę też ukrywał, że przemieszczając się wzdłuż Wału Hadriana koniecznie chciałem odwiedzić najbardziej na północ położone rzymskie miasto. No, ruiny tegoż, czyli Vindolandę. Kursująca wzdłuż fortyfikacji komunikacja publiczna – z której dwukrotnie skorzystałem i tak – jakoś czasowo mi nie podpasowywała, więc ruszyłem, coraz bardziej zmęczony, metodą palce-pięta. Po drodze starając się złapać autostop.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Najchętniej czytane

Wał Hadriana

     Pomiędzy Newcastle a Carlisle (Njukastl i Ka'ajl – po co używać tylu liter, skoro ich się nie czyta? Takie rzeczy pozwalają tylko ...