Tak, wiem, składam samokrytykę –
miało być o makrozoobentosie, ale akurat trafiła się okrągła
81. rocznica zakończenia II Wojny Światowej. Przynajmniej tu, w
Europie, bo na Dalekim Wschodzie walki trwały nadal.
W Azji Japonia skapitulowała 2. września, zaś na Wyspie Niedźwiedziej w Arktyce niemiecki garnizon poddał się dwa dni później. Festung Breslau wcale nie walczyła do końca, choć dłużej niż Berlin.  |
Wrocław - miejsce zażartych walk dawnych sojuszników, ZSRS i III Rzeszy
|
Tego
dnia wszedł w życie dokument o bezwarunkowej kapitulacji Niemiec nie wiadomo kogo nazistów. Jako, że wojenny sojusz anglosasko-radziecki akurat się
rozpadał, sowieci taką kapitulację wymusili dzień później (to znaczy tego samego dnia, ale na tyle późno, że w Moskwie było już jutro; ech te strefy czasowe). I w
krajach okupowanych przez ZSRS Dzień Zwycięstwa obchodzony był 9.
Maja.  |
Plac Defilad z PKiN, miejsce komunistycznych parad.
|
Dzień Zwycięstwa! Przyznam się, że bawi mnie to
określenie w stosunku do Polski. Przecież byliśmy nie tylko
pierwszą ofiarą wojny w Europie (na Dalekim Wschodzie walki toczyły
się już od kilku lat, i można się spierać czy inwazja Japonii na
Chiny to osobna wojna, preludium czy integralna część II Wojny
Światowej). Wbrew powszechnej opinii atak Niemiec nie wiadomo kogo
nazistów nie rozpoczął się na Westerplatte. Wieluń i mosty na
Wiśle w Tczewie zbombardowano troszkę wcześniej (Wieluń to
ogólnie pierwsza zbrodnia na ludności cywilnej – oczywiście
nikogo za to nie osądzono, nie rozliczono, a o odszkodowaniach można
zapomnieć), a pierwsze wojskowe ofiary – czyli i strzały –
wydarzyły się na granicy już kilka godzin wcześniej.  |
Pozostałości wieluńskiej fary
|
Ale
Westerplatte pozostaje symbolem, dziś – po wielu trudach –
miejscem pamięci narodowej, okraszone napisem Nigdy Więcej Wojny,
postawionym przez władze zainstalowane w Polsce tylko po to, by do
owej wojny o pokój, i tryumfu socjalizmu, dążyć. .jpg) |
Nigdy Więcej Wojny
|
Co nie
zmienia faktu, że Westerplatte to miejsce zmagań epickich i
heroicznych.
.jpg) |
Ślady walk z 1939 roku
|
Wspaniale też odwraca uwagę od faktu, że trochę
ponad dwa tygodnie później bliski sojusznik Niemiec nie wiadomo kogo
nazistów, Związek Radziecki, napadł na Rzeczpospolitą. .jpg) |
Pomnik na Westerplatte
|
Ale o czym to ja... A tak, znowu mi się tryb Beniowski
włączył (chodzi, że był to poemat dygresyjny). Dzień
Zwycięstwa. Ludzie kochani. Wybijmy sobie z głowy, że żeśmy byli
w klubie zwycięzców tej okrutnej wojny. Kiedy odmówiono naszym
siłom uczestnictwa w londyńskiej paradzie wojskowej z okazji
zakończenia walk w kraju trwała krwawa walka z nowym/starym
okupantem. Bo oto znowu zaufaliśmy Zachodowi, a ten dogadał się z Sowietami – z krajem, który za II Wojnę Światową odpowiada tak
samo jak Niemcy nie wiadomo kto naziści. Po raz kolejny w czasie
trwania konfliktu zostaliśmy zdradzeni – i w Abbeville, i w Jałcie.
Za pierwszym razem była to typowa felonia, za drugim przehandlowano
nas chyba za nic. Żeby nie powiedzieć dosadniej. Mniejsza, moim
zdaniem, w tym rola tego brytyjskiego pijaka (i męża stanu, nie
można mu tego odmówić) Churchilla. Stalin, cwany lis, jak dziecko
ograł bowiem amerykańskiego inwalidę – schorowanego Roosevelta.
Trochę smutno, że mamy w kraju tyle ulic (pewnie jakiś pomnik
jest) tego stetryczałego człowieka, który myślał, że jest
sprytny. Zaprawdę, nie jest dobrze, gdy stery w państwie trzymają schodzący już ze sceny. Przypominam, że na konferencji w
Poczdamie Stany Zjednoczone reprezentował, po śmierci Roosevelta, Harry Truman.
Tam
się bawiono, świętowano, tu ginęli ludzie, "sojusznicy".
Wkrótce też Zachód cofnął uznanie legalnemu polskiemu rządowi,
przekazując je uzurpatorom z PKWN (wtedy to już chyba był RJN, ale
mniejsza o nazwy; przypomnę, że słynny lubelski Manifest 22. Lipca
przywieziono z Moskwy i opublikowano w Chełmie 21. lipca). Obaj
nasi wrogowie, i wschodni, i zachodni, całą wojnę usilnie
pracowali nad likwidacją wyższych warstw polskiego społeczeństwa
(takich mogących stawiać opór okupantowi), a Auschwitz, Dachau,
Katyń, Palmiry czy ubeckie katownie niczym się od siebie nie
różniły (może poza intensywnością znęcania się nad więźniami,
nieodżałowanej pamięci rotmistrz Pilecki twierdził, że na UB było
gorzej - a i tu, i tu siedział). Do tego straciliśmy też odwieczne centra kultury – Lwów,
Wilno, Grodno, w zamian dano nam krańcowo ogołocone i zniszczone
Ziemie Zachodnie.  |
Miejsce kaźni obywateli RP
|
Świętując więc zakończenie II Wojny
Światowej pamiętajmy też, że obecnie urabia się światową
opinię publiczną w taki sposób, by to Polskę uczynić
współodpowiedzialną za wybuch wojny, za ludobójstwa dokonywane na
jej obywatelach (jest taka nacja, która oficjalnie uważa nas za
sprawców Holocaustu, nie za jego ofiary – jaka, to sobie
wyguglujcie). Wybielanie Niemców rozpoczęło się już w latach
50-tych zeszłego wieku, a dziś za bohaterów robią tam fanatyczni
naziści i zbrodniarze, jak ten, no, jak mu tam, co to w Wilczym
Szańcu zamach zrobił jako Tom Cruise. Pozostałe wrogie nam nacje w hollywoodzkich
superprodukcjach pokazują kolaborantów i zbrodniarzy jako
bohaterów. Już w cudownej Casablance (1942 rok) wszystkie
europejskie narody walczą z III Rzeszą, brak odniesienia tylko do
jednego – do Polaków. Rok później Sikorski nie żył, Stalin był już tym
dobrym wujaszkiem – i takim pozostał w świadomości Zachodu.  |
Dumny pomnik Armii Radzieckiej we Wiedniu
|
Ech, Jak
sami nie będziemy krzyczeć, to zrobią z nas światowe
szwarccharaktery, ku uciesze ojkofobów spod znaku niebieskiej szmaty.