8 maja 2026

Dzień Zwycięstwa

    Tak, wiem, składam samokrytykę – miało być o makrozoobentosie, ale akurat trafiła się okrągła 81. rocznica zakończenia II Wojny Światowej. Przynajmniej tu, w Europie, bo na Dalekim Wschodzie walki trwały nadal. W Azji Japonia skapitulowała 2. września, zaś na Wyspie Niedźwiedziej w Arktyce niemiecki garnizon poddał się dwa dni później. Festung Breslau wcale nie walczyła do końca, choć dłużej niż Berlin.
Wrocław - miejsce zażartych walk dawnych sojuszników, ZSRS i III Rzeszy
    Tego dnia wszedł w życie dokument o bezwarunkowej kapitulacji Niemiec nie wiadomo kogo nazistów. Jako, że wojenny sojusz anglosasko-radziecki akurat się rozpadał, sowieci taką kapitulację wymusili dzień później (to znaczy tego samego dnia, ale na tyle późno, że w Moskwie było już jutro; ech te strefy czasowe). I w krajach okupowanych przez ZSRS Dzień Zwycięstwa obchodzony był 9. Maja.
Plac Defilad z PKiN, miejsce komunistycznych parad.
    Dzień Zwycięstwa! Przyznam się, że bawi mnie to określenie w stosunku do Polski. Przecież byliśmy nie tylko pierwszą ofiarą wojny w Europie (na Dalekim Wschodzie walki toczyły się już od kilku lat, i można się spierać czy inwazja Japonii na Chiny to osobna wojna, preludium czy integralna część II Wojny Światowej). Wbrew powszechnej opinii atak Niemiec nie wiadomo kogo nazistów nie rozpoczął się na Westerplatte. Wieluń i mosty na Wiśle w Tczewie zbombardowano troszkę wcześniej (Wieluń to ogólnie pierwsza zbrodnia na ludności cywilnej – oczywiście nikogo za to nie osądzono, nie rozliczono, a o odszkodowaniach można zapomnieć), a pierwsze wojskowe ofiary – czyli i strzały – wydarzyły się na granicy już kilka godzin wcześniej.
Pozostałości wieluńskiej fary
    Ale Westerplatte pozostaje symbolem, dziś – po wielu trudach – miejscem pamięci narodowej, okraszone napisem Nigdy Więcej Wojny, postawionym przez władze zainstalowane w Polsce tylko po to, by do owej wojny o pokój, i tryumfu socjalizmu, dążyć.
Nigdy Więcej Wojny
    Co nie zmienia faktu, że Westerplatte to miejsce zmagań epickich i heroicznych.
Ślady walk z 1939 roku
    Wspaniale też odwraca uwagę od faktu, że trochę ponad dwa tygodnie później bliski sojusznik Niemiec nie wiadomo kogo nazistów, Związek Radziecki, napadł na Rzeczpospolitą.
Pomnik na Westerplatte
    Stara miłość nie rdzewieje, cesarz Henryk II z Jarosławem Mądrym współpracowali już przy usunięciu Mieszka II te prawie 1000 lat temu.
Jedna z rund zmagań Polski z niemiłymi sąsiadami - tu rekonstrukcja roku 1410
    Ale o czym to ja... A tak, znowu mi się tryb Beniowski włączył (chodzi, że był to poemat dygresyjny). Dzień Zwycięstwa. Ludzie kochani. Wybijmy sobie z głowy, że żeśmy byli w klubie zwycięzców tej okrutnej wojny. Kiedy odmówiono naszym siłom uczestnictwa w londyńskiej paradzie wojskowej z okazji zakończenia walk w kraju trwała krwawa walka z nowym/starym okupantem. Bo oto znowu zaufaliśmy Zachodowi, a ten dogadał się z Sowietami – z krajem, który za II Wojnę Światową odpowiada tak samo jak Niemcy nie wiadomo kto naziści.
Sowieckie koszary w NRD, tuż przy polskiej granicy
    Po raz kolejny w czasie trwania konfliktu zostaliśmy zdradzeni – i w Abbeville, i w Jałcie. Za pierwszym razem była to typowa felonia, za drugim przehandlowano nas chyba za nic. Żeby nie powiedzieć dosadniej. Mniejsza, moim zdaniem, w tym rola tego brytyjskiego pijaka (i męża stanu, nie można mu tego odmówić) Churchilla. Stalin, cwany lis, jak dziecko ograł bowiem amerykańskiego inwalidę – schorowanego Roosevelta. Trochę smutno, że mamy w kraju tyle ulic (pewnie jakiś pomnik jest) tego stetryczałego człowieka, który myślał, że jest sprytny. Zaprawdę, nie jest dobrze, gdy stery w państwie trzymają schodzący już ze sceny. Przypominam, że na konferencji w Poczdamie Stany Zjednoczone reprezentował, po śmierci Roosevelta, Harry Truman.
Resztki mapy Europy w opuszczonych radzieckich koszarach
    Tam się bawiono, świętowano, tu ginęli ludzie, "sojusznicy". Wkrótce też Zachód cofnął uznanie legalnemu polskiemu rządowi, przekazując je uzurpatorom z PKWN (wtedy to już chyba był RJN, ale mniejsza o nazwy; przypomnę, że słynny lubelski Manifest 22. Lipca przywieziono z Moskwy i opublikowano w Chełmie 21. lipca).
Lublin
  Obaj nasi wrogowie, i wschodni, i zachodni, całą wojnę usilnie pracowali nad likwidacją wyższych warstw polskiego społeczeństwa (takich mogących stawiać opór okupantowi), a Auschwitz, Dachau, Katyń, Palmiry czy ubeckie katownie niczym się od siebie nie różniły (może poza intensywnością znęcania się nad więźniami, nieodżałowanej pamięci rotmistrz Pilecki twierdził, że na UB było gorzej - a i tu, i tu siedział). Do tego straciliśmy też odwieczne centra kultury – Lwów, Wilno, Grodno, w zamian dano nam krańcowo ogołocone i zniszczone Ziemie Zachodnie.
Miejsce kaźni obywateli RP
    Świętując więc zakończenie II Wojny Światowej pamiętajmy też, że obecnie urabia się światową opinię publiczną w taki sposób, by to Polskę uczynić współodpowiedzialną za wybuch wojny, za ludobójstwa dokonywane na jej obywatelach (jest taka nacja, która oficjalnie uważa nas za sprawców Holocaustu, nie za jego ofiary – jaka, to sobie wyguglujcie). Wybielanie Niemców rozpoczęło się już w latach 50-tych zeszłego wieku, a dziś za bohaterów robią tam fanatyczni naziści i zbrodniarze, jak ten, no, jak mu tam, co to w Wilczym Szańcu zamach zrobił jako Tom Cruise. Pozostałe wrogie nam nacje w hollywoodzkich superprodukcjach pokazują kolaborantów i zbrodniarzy jako bohaterów. Już w cudownej Casablance (1942 rok) wszystkie europejskie narody walczą z III Rzeszą, brak odniesienia tylko do jednego – do Polaków. Rok później Sikorski nie żył, Stalin był już tym dobrym wujaszkiem – i takim pozostał w świadomości Zachodu.
Dumny pomnik Armii Radzieckiej we Wiedniu
    Ech, Jak sami nie będziemy krzyczeć, to zrobią z nas światowe szwarccharaktery, ku uciesze ojkofobów spod znaku niebieskiej szmaty.
Dzień Niepodległości

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz